sobota, 22 marca 2014

22.02.14/ Zapiekany budyń na owsiance

Na samym początku miała być pieczona owsianka, ale wczoraj na podwieczorek zaserwowałam sobie przepyszny budyń - gruszkowy waniliowy ze słonecznikiem (miałam ochotę na coś wytrawnego, ale ciepłego - jednak nie byłam w stanie niczego wymyślić, więc tylko słodkie zostało i wypadło na to) i już wiedziałam, że będzie musiał znaleźć się w moim śniadaniu. Mimo tego, nadal nie wiedziałam, co wybrać: owsiankę czy budyń... No ale po co w ogóle wybierać, jak można zjeść obie te rzeczy? ;)
Było to bardzo sycące śniadanko - na początku myślałam, że nie dam rady, ale dobrze dopasowałam proporcje budyniu i owsianki, więc zjadłam calutką porcję :)





 Pieczony domowy budyń gruszkowo-jabłkowy z cynamonem na bananowo-daktylowej owsiance i orzeszkami ziemnymi
Przepis dodam później :)



 To było po prostu cudowne... Ta orzechowa posypka, słodziutkie banany, kremowy budyń z chrupiącą skorupką... A na końcu mocno owocowa owsianka :D





Ach wiosna, wiosna - no i zaczyna się odzywać moja alergia na nie wiadomo na co oraz nadwrażliwość na te wszystkie wirusy i bakterie - a w moim przypadku ta dwójka to bomba wybuchowa... Od tego w sumie wszystko się zaczęło. Od kilku tygodni coraz bardziej męczący nos, który naprawdę lubi powodować astmatyczne kaszle, do tego gardło i nocne skurcze łydek - chociaż to już inna sprawa. Chyba potrzebuję więcej kakao. 

PS. Myślicie, bieganie jest dobrym pomysłem? Chciałabym skorzystać z dobrej pogody, a jakieś przeziębienie trochę mnie atakuje :\


Kto codziennie jabłko zjada - potrawy z jabłek

14 komentarzy:

  1. Ciekawy pomysł na śniadanko i na domowy recykling po budyniu. Szczerze powiedziawszy to ja bym nie wpadła na taki pomysł. A co do biegania to raczej bym sobie dzisiaj odpuściła i po prostu poćwiczyła w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak zrobię - ćwiczenia w domu wydają się być mniej inwazyjne niż bieganie. W pokoju przynajmniej nie rosną mi roślinki, które prawdopodobnie mnie uczulają ;)

      Usuń
  2. ileż ja już sobie obiecuję zapiec budyń... ta ,,skórka" zapieczona strasznie zachęca
    ze mnie też alergik, ale póki co nie czuję, żeby mnie pyłki ,,atakowały" (JESZCZE!). i sama też zaczęłam kurację kakaową na skurcze... póki co bez efektów, ale nie poddaję się i wcinam kakao codziennie ;)
    a bieganie bym odpuściła. lepiej się za 3dni wykurować i móc biegać, niż teraz pobiegać a potem 2tyg leżeć pod kołdrą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do spróbowania - naprawdę upieczony jest pyszny :) Jak siedział w piekarniku, to nawet urósł, ale potem opadł ;p W sumie, to masz rację, może po prostu zrobię sobie krótki spacer, żeby skorzystać z pogody, ale nie pogorszyć samopoczucia ;)

      Usuń
  3. Pieczonego budyniu nie jadłam ,wygląda bardzo smakowicie! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle pyszności w jednym śniadanku - po prostu bomba smakowa !

    OdpowiedzUsuń
  5. połączenie tych dwóch pyszności, musiało smakować podwójnie pysznie! :D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Śniadanko super, tylko kto mi je zrobi ? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, też mam takie poranne dylematy . Idealnie rozwiązałaś ten problem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bieganie sobie odpuść, ale spacer -jak najbardziej! :)
    A zapiekany budyń to coś, co nigdy mi się nie znudzi :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pieczony budyń?! A ja myślałam ,że nie ma jego lepszej wersji ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pieczony budyń na pewno kiedyś zrobię :)
    Sama jestem strasznym alergikiem, ja jutro wybieram się jedynie na spacerek. Osobiście to ćwiczę w domu :D

    OdpowiedzUsuń

Śmiało wyraź swoje zdanie! Każdy Twoje słowo się liczy :)