poniedziałek, 30 czerwca 2014

164/ Dla odmiany

Czy Wam dzisiaj też ciągle chce się spać? Mi tak! Ciągle ziewam - jakąś godzinę po śniadaniu ponownie zmorzył mnie sen. Nie jestem z tego jakoś specjalnie zadowolona (ze spania prawie od razu po posiłku), ale cóż... stało się i nic już z tym nie zrobię. Z powodu tej całej sennej aury aż wypiłam kawę! Może to nie wydaje się być dla Was jakieś specjalnie wyjątkowe, ale ja nigdy jej nie piję. Chociaż może powinnam, z moim ciśnieniem... Podobno jestem już martwa ;p No ale to chyba trochę rodzinne - moja mama potrafi mieć ciśnienie 100/20 (nie jestem pewna drugiej liczby) po 3 kawach! (tych sypanych, mielonych, czy jak się taka u Was w domu nazywa). 

Śniadanie było wynikiem współpracy z moją siostrą. Ona robi sałatkę, a ja piekę chleb :D Przyznam, że całkiem smacznie to wyszło :)





Domowy chleb orkiszowo-żytni z oliwkami, podany z sałatką z tuńczykiem
Home-made spelt-rye bread with olives served with tuna salad




Co do mojego postanowienia... nie pominęłam żadnego posiłku - chociaż nie było tak łatwo, bo.. z tym drugim jest trochę gorzej. Z tym podjadaniem (nie wiem, jak to nazwać), więc czasami po prostu miałam już nic nie jeść... Ze skrajności w skrajność? Nie wiem, co gorsze. No i następnym razem nie będę taka głupia, żeby oglądać wybory miss nastolatek.

Nie jest łatwo. Jednak nikt nie powiedział, że tak będzie. A ja nie zamierzam się poddać. Bo chcę z tego wyjść. Znowu się cieszyć, uśmiechać. Przestać przejmować się tym wszystkim. Mieć dzieci bo znowu nie ma Żyć.
Muszę dać radę. Sama. Tylko jeszcze nie do końca wiem jak. 

"When the world says ‘give up’, hope says ‘try one more time’."



niedziela, 29 czerwca 2014

163/ Od nowa


"Maybe it’s not about trying to fix something that’s broken. Maybe it’s about starting over to create something new."

***

Dzisiejszy poranek był czekoladowo-pomarańczowy :)





Budyniowe czekoladowe płatki ryżowe na waniliowym mleku ryżowym z pomarańczą i cynamonem; domowe ciasto "Delicja w wersji XXL" 

Chocolate pudding rice flakes with orange and cinnamon; homemade cake "XXL Jaffa Cake"



A tak się je! :p











Ciasta była dokładka:)
Zrobiłam (a w zasadzie wciąż jestem w trakcie robienia) twarogu i ricotty(z mleka koziego)! :)
Nie wiem czy o tym wspominałam, ale powoli wprowadzam produkty mleczne - w bardzo małych ilościach, ale zawsze coś. Jest to nabiał kozi, ponieważ mam dostęp do takiego mleka (od szczęśliwej kozy hasającej sobie po zielonej trawce ;p) i podobno jest łatwiej przyswajalny od mleka krowiego. Póki co raz na jakiś czas serwuję sobie trochę świeżego mleka, dzisiaj również było troszkę masła. 
Myślę, że moim problemem było to, że po prostu przesadziłam z twarożkami, jogurtami, mlekiem... Nigdy nie jadłam tego w dużych ilościach - raz na jakiś czas jakiś słodki serek homo czy płatki z mlekiem, może też ser żółty na kanapce. No i tyle. Teraz moja codzienna dieta opierała się na nabiale - przykładowo: na śniadanie serniczek, na drugie jogurt z musli, na obiad roladki z żółtym serem, śmietana itp., na kolację twarożek... To było naprawdę dużo. Mój organizm po prostu nie był do tego przyzwyczajony i nie potrafił tego wszystkiego strawić. A ja jadłam i jadłam - można powiedzieć, że może byłam troszkę uzależniona od twarogu, jogurtu... A teraz? Radzę sobie bez tego. Odzwyczaiłam się i moim zdaniem wyszłam na tym dobrze. Taki odwyk naprawdę dał odetchnąć mojemu brzuszkowi :) Teraz próbuję znów - powoli, w racjonalnych ilościach. Będzie dobrze.

***






sobota, 28 czerwca 2014

162/ Czekoladowe karmelizowanie

Wakacje witam daniem, które najbardziej kojarzy mi się z tym okresem - goframi. Dorzucam do tego nowo odkryte, świetne połączenie - miód z kakao i mięciutką gruszkę. Taki czekoladowy miodek to wprost 'niebo w gębie'! Zasłodzenie gwarantowane! Mimo tego, że takie śniadania są naprawdę strasznie słodkie (dla mnie to czasami nawet za bardzo) to nie rezygnuję z nich, bo są takie dobre, że tą słodycz da się przecierpieć ;p Tak jest ze wszystkimi karmelizowanymi owocami ;)


Tak, wiem, że to nie jest do końca 'prawdziwe karmelizowanie', ale tak mi smakuje :) Szkoda tylko, że miód traci swoje właściwości. Będę musiała spróbować tej wersji miodu również na zimno :)




Orkiszowe pełnoziarniste gofry podane z karmelizowaną, czekoladową gruszką i sezamem
Wholemeal spelt waffles served with chocolate caramelized pear and some sesame

GOFRY:

1 szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej
1 (niecała) łyżeczka sody oczyszczonej
3/4 szklanki mieszanki wody i mleka (im więcej wody, tym bardziej chrupkie będą gofry)
1/4 szklanki oleju
1 jajko - oddzielnie białko z żółtkiem
Szczypta prawdziwej stewii w pudrze

Natłuszczamy i włączamy gofrownicę. 
Przygotowujemy dwie miski - w jednej mieszamy suche składniki, a w drugiej płyny, olej i żółtko. Następnie łączymy zawartość obu naczyń. Masa nie musi być idealnie gładka. Ubijamy białko na pianę, dodajemy do ciasta i delikatnie mieszamy. Gdy maszyna będzie już bardzo dobrze nagrzana, pieczemy w niej gofry (u mnie do 2 zgaśnięcia diody).


CZEKOLADOWA KARMELIZOWANA GRUSZKA:

2 malutkie gruszki lub jedna normalna
olej kokosowy - 1 łyżeczka
1 łycha miodu - lub więcej
kakao - do smaku

Rozgrzewamy patelnię i rozpuszczamy na niej olej, następnie wykładamy na nią drobno pokrojoną gruszkę. Zalewamy miodem, wsypujemy kakao. Mieszamy. Trzymamy na ogniu dopóki gruszka nie zmięknie.

Smacznego!




Dla taty: ze śmietaną, truskawkami i ksylitolem :)
Dziękuję za wczorajsze komentarze. Nawet nie wiecie, jak miło mi się zrobiło!
Chociaż pewnie i tak wiele z Was kłamało, ale co tam ;p
Miód na moje serce, naprawdę. Czekoladowy :D

piątek, 27 czerwca 2014

161/ Owsianka "Gruszka w czekoladzie"

Inspiracją do śniadania był... mój wczorajszy podwieczorek. Naprawdę! :) Jednak chyba smakował troszkę lepiej. Mimo tego, owsianka ta zalicza się do tych smacznych, ale mogła być lepsza, więc muszę ją trochę udoskonalić i wprowadzić kilka składników (zapomniałam o jajku!).



Owsianka na waniliowym mleku ryżowym z kakao i gruszką, podana z miodem, sezamem i gruszką.
Oatmeal with vanilla rice milk, cocoa, pear, honey and sesame.

3 łyżki płatków owsianych
2 łyżki mąki owsianej (z otrębami)
woda
szklanka waniliowego mleka ryżowego
2 łyżeczki budyniu czekoladowego i 2 łyżeczki naturalnego kakao + woda/mleko
1 mała gruszka (lub pół dużej)

do podania: 1 mała gruszka (lub połowa dużej), miód i sezam

Wieczorem zalewamy mieszankę owsiankową ciepłą wodą i odstawiamy pod przykryciem. Rano do rondelka dolewamy mleka i dodajemy drobno pokrojoną (lub startą) gruszkę. Gotujemy do osiągnięcia optymalnej gęstości. Kakao z budyniem rozrabiamy w szklance z odrobiną wody lub mleka, następnie dolewamy do wrzącej owsianki. Gotujemy jeszcze przez chwilę, do osiągnięcia pożądanej przez nas konsystencji. Przekładamy do miseczki, ozdabiamy gruszką i sezamem, polewamy miodem. 
Smacznego :)



Dzisiaj miały być gofry, ale wczoraj wieczorem naszło mnie na powyższą wersję owsianki, więc przygotowałam wstępnie płatki. Nie żałuję, bo było naprawdę smacznie :)
Dzisiaj był koniec roku szkolnego i klasy pierwsze przygotowywały część artystyczną. Niestety Trafiła mi się rola podsłuchującej rozmowy innych dziewczyny głoszącej o zasadach bezpieczeństwa nad wodą. Z tej okazji założyłam taką ładną (moim zdaniem oczywiście) sukienkę. Zawsze podobały mi się te długie, sięgające do stóp. Jest taka letnia, plażowa i wydawało mi się, że pasuje. Oczywiście zdania na jej temat były podzielone. Słyszałam nawet, że wyglądam w niej grubo. Ale wiecie co? Zupełnie się tym nie przejmuję! a przynajmniej staram się Powiedziała to taka osoba, o której można by było powiedzieć coś podobnego i bez takiej sukienki. Pijąca szejki czekoladowe 'super zdrowe, zastępujące jeden posiłek, pełne minerałów'. Ja jej takich rzeczy nie mówię i myślę, że ona też nie powinna...  Moja sukienka i moja sprawa, tak?

Po więcej prywaty zapraszam później. Mam w planach na początek wakacji wyrzucić z siebie wszystko, co leży mi na sercu. Blogoterapia ciągle aktywna.


      





czwartek, 26 czerwca 2014

160/ Nadziana jaglana

Może macie rację.


Czekoladowe 'ciacho' jaglane z wiórkami kokosowymi nadziane truskawkami; miód wielokwiatowy (później)
Baked chocolate-coconut millet porridge filled with strawberries; some honey (later)




środa, 25 czerwca 2014

159/ Waniliowo, ryżowo

Dzisiaj śniadanie lekkie, delikatne - wczoraj 'wieczorem' (ledwo 19) zjadłam 'trochę' za dużo ciasta. Przez chwilę byłam z siebie dumna, że  w ogóle ruszyłam to ciasto. Orkiszowe, bez cukru, z malinami... Z dużą ilością malin. Trochę z nimi przesadziłam haha :P Kojarzycie ten fragment ciasta, tuż obok owoców? Taki mokry, słodki - lubię go najbardziej. No i w tym cieście było go bardzo dużo.
Ogólnie było jakieś dziwne - te puszyste fragmenty bez owoców były za suche, a te z owocami... mokre. Bardzo mokre. No i przez kilka następnych godzin bolał mnie brzuch i wyrzuty sumienia dręczyły.






*Waniliowo-kokosowe budyniowe płatki ryżowe podane z mango
*Vanilla-coconut rice flakes served with mango

*waniliowe mleko ryżowe; budyń waniliowy/ vanilla rice milk, vanilla pudding powder





Chciałam sypnąć trochę cynamonu - kusiło mnie, oj kusiło... Nie wiedziałam jednak, jak będzie smakowało mango z cynamonem, więc zrezygnowałam. No i zaburzyłoby to trochę estetykę ;)

wtorek, 24 czerwca 2014

158/ Krem ciasteczkowy?

Jakiś czas temu na wielu blogach rządziło cookie dough, czyli po prostu słodka, surowa masa na ciasteczka, składająca się z cukru, mąki, masła i obowiązkowo - kawałków czekolady. Ten krem, zwany ciasteczkowym, stał się składnikiem wielu deserów i niezwykłym smakołykiem.
Jednak nie od dziś wiadomo, że zajadanie się surowym ciastem (choćby nie wiem, jak smacznym) nie jest zbyt zdrowe. Od zawsze mamy, babcie powtarzały: "Nie jedz surowego ciasta, bo brzuch będzie Cię później bolał."
Rozsądnym wyjściem byłoby więc zrezygnowanie z jedzenia cookie dough dla naszego zdrowia, ale... jesteśmy tylko ludźmi i większość z nas nie ma silnej woli i ulega pokusom. W takim razie, trzeba było stworzyć jakieś alternatywy.
Próbowałam już mega zdrowego kremu z ciecierzycy i na pewno do niego wrócę, gdy wymyślę w jaki sposób można udoskonalić ten przepis, by jeszcze bardziej powalił mnie na kolana.
Jeśli jednak nie potrafimy wyobrazić sobie strączków na słodko (co moim zdaniem jest zupełnie nieuzasadnionym strachem, niechęcią), na ratunek przychodzą nam... płatki śniadaniowe. U mnie pałeczki błonnika, ale tak naprawdę nadadzą się każde płatki zbożowe (oprócz musli i granoli), takie jak  'bran flakes', 'fitella' czy dobrze nam znane kukurydziane.
Na co dzień nie jem już takich kupnych płatków, ale w domu mam zazwyczaj najzwyklejsze kukurydziane (bez miodu, orzeszków itp.) i właśnie te błonnikowe, które nawet mi posmakowały. No i mogą pochwalić się całkiem przyzwoitym składem, więc nie boję się ich jeść. 





KREM CIASTECZKOWY Z PŁATKÓW ZBOŻOWYCH/ COOKIE DOUGH CEREAL
truskawka-banan kokos z gorzką czekoladą/ strawberry-banana-coconut with dark chocolate chips

1 szklanka płatków śniadaniowych
1 szklanka dowolnego mleka
ew. słodzidło
dowolne dodatki - u mnie banan, truskawki, wiórki kokosowe oraz kawałeczki gorzkiej czekolady

Przygotowanie tego kremu jest banalnie proste. Wystarczy zalać płatki ciepłym mlekiem i zmiksować z dodatkami - a tu mamy duże pole do popisu i może ponieść nas fantazja. Jabłko z cynamonem? Pewnie! Korzenna marchewka? Czemu nie? 
Oczywiście możemy wybrać też tradycyjny smak - waniliowy krem i chipsy czekoladowe.
Czego tylko dusza zapragnie :)








Moje śniadanie jest bardzo zmodyfikowaną wersją, więc mało przypomina w ogóle cookie dough, ale naprawdę było smaczne :)

Dzisiaj idę do szkoły na próbę, na 11.50. Tymczasem siedzę przy biurku opatulona kołdrą. Czy  tylko mi jest tak strasznie zimno?

edit:
Bym zapomniała... (no i przez chwilę nie pamiętałam). Dziękuję za wczorajszą... obronę? Sama sobie zasłużyłam, wiem - ale naprawdę wydaje mi się, że moje dłonie strasznie dziwnie układają się na tych zdjęciach. Chyba lepiej bym na tym wyszła, gdybym tej mojej myśli nie napisała, bo później siedziałam i się gapiłam na moje ręce. Nazywanie tak kogoś w takiej sytuacji nie jest zbyt pomocne. Jestem osobą, która chyba zbyt wiele bierze do siebie. Do normalności to mi brakuje, i to sporo.



poniedziałek, 23 czerwca 2014

157/ A na Dzień Ojca...

Wstaję wcześnie rano i przemykam się do kuchni. Przygotowuję ciasto, rozgrzewam patelnię... Po chwili w powietrzu unosi się kokosowo-jagodowy aromat. Jeszcze trochę musu owocowego... i mogę podawać :)


Owsiano-żytnie placki z jagodami, podane z musem owocowym (jabłko-truskawka-jagoda)
Oat-rye blueberry pancakes served with apple-strawberry-blueberry mousse




PANCAKES Z JAGODAMI (2 porcje)
3/4 szklanki mąki żytniej razowej (typ 2000)
1/4 szklanki mąki owsianej
1 łyżeczka proszku do pieczenia/sody oczyszczonej
3/4 szklanki dowolnego mleka/wody
1 jajko - oddzielnie białko i żółtko
*szczypta stewii
kilka łyżek oleju
jagody
olej kokosowy do natłuszczenia patelni

*moje jagody zostały jeszcze po nadzieniu z jagodzianek - były wymieszane z ksylitolem, więc nie musiałam bardzo dosładzać ciasta

Rozgrzewamy patelnię. 
Przygotowujemy dwie miski: w pierwszej mieszamy mąki i proszek do pieczenia. Do drugiej miski wlewamy olej, mleko/wodę i żółtko jaja. Łączymy zawartość obu misek. Białko ubijamy na sztywno i dodajemy do masy. Następnie wsypujemy jagody i delikatnie mieszamy. Smażymy na lekko natłuszczonej, bardzo dobrze rozgrzanej patelni.

Smacznego! :)

Wieżyczka dla taty :)
*** 
Pierwszy raz jadłam placki z jagodami i na pewno nie ostatni :)
 Od dziś to moje ulubione :D
Tacie też smakowały, chyba powoli przekonuje się do 'mojego' jedzenia haha ;p Chociaż... na placuszki, naleśniki i gofry to zawsze jest chętny. Bo słodkie.

Dzisiaj zrobiłam sobie wolne - rodzice jadą do szpitala i musieli by na mnie czekać do 15, a tak, to ja poczekam na nich w domu. Może jakieś ciasto się upiecze, a co :)
W szkole i tak nic ciekawego nie robimy - mam tylko próby na przedstawienie/apel. Już 3 rok z rzędu moja klasa organizuje zakończenie ;) Pewnie jak będziemy chcieli coś zrobić i będziemy nawet mieć jakiś pomysł, to nam już nie dadzą ;p
Jutro jednak na pewno się tam pojawię - próba, no i sprawdzian z biologii. Muszę sobie trochę na niego przypomnieć.

Dlaczego mam takie grube dziwne dłonie na tych zdjęciach? :o 




niedziela, 22 czerwca 2014

156/ Gdy nie można hałasować

Dzisiaj zdecydowałam się na owsiankę na zimno, którą wczoraj widziałam na kilku blogach i sama kiedyś dość często ją jadłam. Dodałam do niej świeże jagody, wiórki kokosowe i polewę czekoladową. Do tego zjadłam 3 kawałki (jeszcze jednego potem zjadłam, może dlatego, że porcja płatków była mała?) ciasta. Może trochę nudno jak na niedzielę, ale wczoraj u mnie w domu było coś w rodzaju imprezy i hm... mam salon połączony z kuchnią, a zostało u nas tyle osób, że pokoi gościnnych nie wystarczyło, więc hałasowanie nie wchodziło w grę.





Płatki owsiane z jagodami,  *sosem czekoladowym, wiórkami kokosowymi; czekoladowy chlebek bananowy z malinami
Oat flakes with fresh blueberries, shredded coconut and *chocolate sauce; chocolate banana bread with raspberries

*olej kokosowy+ciepła woda+ kakao+ szczypta stewii


Przepraszam za kompletnie nie apetycznie wyglądające zdjęcia, bliżej przypominające 'nie powiem co'. Uwierzcie mi, płatki owsiane wyglądały lepiej po wymieszaniu.

***

Wczoraj Patrycja prosiła o przepis na jagodzianki, więc go podam. Chciałabym jednak prosić ją o przeczytanie mojej odpowiedzi na jej komentarz, napisałam tam wiele istotnych rzeczy o tym cieście ;)

Zaczyn:
1/4 szklanki ciepłej wody
14g świeżych drożdży
szczypta brązowego cukru

Ciasto właściwe:
2 szklanki mąki orkiszowej typ 1050 (ale myślę, że każda się nada, kiedyś robiłam na pszennej i żytniej razowej) + do podsypywania
1 szklanka mleka sojowego
niecała łyżeczka *stewii w pudrze
1/4 szklanki oleju rzepakowego

Nadzienie:
Jagody
Ksylitol
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżka mąki orkiszowej


Kokosowa kruszonka:
2 łyżki wiórków kokosowych
4 łyżki masła/margaryny
niecałe pół łyżeczki stewii w pudrze
4 łyżki mąki żytniej razowej (2000)

*używam skoncentrowanej stewii 95%, w jej składzie nie ma żadnych dodatków, więc jest bardzo słodka i łyżeczka potrafi dać za dużo słodyczy

Łączymy składniki rozczynu, odstawiamy w ciepłe miejsce i czekamy, aż się zapieni. Następnie dodajemy go do miski z mąką i mieszamy. Dodajemy resztę składników i wyrabiamy elastyczne ciasto. Ciasto może być kleiste i lepiące się. Podsypujemy mąką i odstawiamy do wyrośnięcia. Po podwojeniu objętości odrywamy od ciasta małe kawałki, formujemy placki, nadziewamy jagodami i zamykamy jak pieroga. Następnie nadajemy im w dłoniach kształt kulki. Układamy na blasze i odstawimy na 15 minut do wyrośnięcia. Zagniatamy kruszonkę i posypujemy bułeczki. Pieczemy ok. 20 minut w 200ºC (albo 12 minut w 220ºC) -  w każdym razie, nie trzymamy ich w piekarniku za długo! :)
Smacznego :)



sobota, 21 czerwca 2014

155/ Francuskie jagodzianki

Dawno tak długo nie spałam. Chyba mój organizm odsypiał cały rok szkolny ;)

Wczoraj upiekłam jagodzianki - jednak w piekarniku w ogóle się nie rumieniły, więc spędziły tam dużo więcej czasu niż powinny i się spiekły, chociaż wcale tego po nich nie było widać. Na ciepło były po prostu bardzo chrupiące, ale teraz.... jak kamień :p Postanowiłam dać im drugie życie pod postacią tostów francuskich. Trochę zmiękły, ale i tak były chrupiące ;)





Kokosowe tosty francuskie z domowych jagodzianek (smażone na oleju kokosowym) z sosem jagodowym
Coconut french toasts made of homemade blueberry buns with blueberry sauce






Jagody są takie dobre :D



piątek, 20 czerwca 2014

154/ Marchewkowy romans


Ciasto marchewkowe z sosem jagodowo-borówkowym
Carrot cake with blueberry sauce




1 szklanka mąki owsianej
3/4 szklanki mąki orkiszowej (typ 1050)
2 łyżeczki proszku do pieczenia bądź sody oczyszczonej
3 dojrzałe banany
4 marchewki (starte na mus)
cynamon (duużo cynamonu), imbir
 1 łyżeczka naturalnego kakao
1/2 szklanki suszonej żurawiny
1 jabłko pokrojone w kostkę
1/2 szklanki mleka sojowego
2 wiejskie jaja  
1/3 szklanki oleju rzepakowego

W jednej misce wymieszać wszystkie suche składniki. W drugiej misce banany rozgnieść widelcem, dodać do nich startą marchewkę, olej, żurawinę i kawałki jabłka, wymieszać dokładnie. Następnie wsypać suche składniki, wlać mleko sojowe i dodać jajka. Ponownie wymieszać masę. Piec w 170 stopniach Celsjusza 1,5 godziny.



Pysznie, pysznie, pysznie. Uwielbiam marchewkę, a jeszcze bardziej ciasta z jej udziałem! :) Chociaż chrupanie jej na surowo to ogromna przyjemność. Moja cera podobno się już wyrównała (wcześniej beta karoten dawał o sobie znać ;P).

"To ty tyle zjesz?", "Ty to jednak żarłoczna jesteś" - Tak bardzo pocieszające, dodające otuchy słowa mojej mamy. Co ja poradzę, że potrafię tylko jeść dużo lub nic? Problemy głupiej dziewczynki, pomyślicie...

Tak, zjadłam tyle. Dałam radę. Dobre i ładne jedzenie łatwiej się je, prawda?

czwartek, 19 czerwca 2014

153/ Owsiany krem banan-truskawka-kokos z czekoladą

Lubię kremy.





Krem owsiany banan-truskawka z kakao, wiórkami kokosowymi i  gorzką czekoladą
Banana-strawberry oat cream with cocoa, coconut and dark chocolate




Właśnie piję inkę karmelową (pokonujemy strach przed 'śladowymi ilościami' cukru, jeee) ze świeżo wydojonym kozim mlekiem. Może kozi nabiał byłby dla mnie łatwiej przyswajalny? Czekam i obserwuję.

 ***
Zapraszam na Delicję w wersji XXL:




środa, 18 czerwca 2014

152/ Multivitamins




Krem jaglany multiwitamina (marchewka, jabłko, banan) z suszoną żurawiną i wiórkami kokosowymi/
Millet multivitamin (carrots, apple, banana) cream with dried cranberries and cocounut chips






Staram się jeść więcej, ale nie wychodzi. Wręcz przeciwnie - coraz częściej omijam posiłki. Przynajmniej nie mam już obsesji jedzenia co 3h? Nie mniej, nie więcej.... Zawsze jakiś plus.
Ale chyba ta mania była dla mnie lepsza. Przynajmniej jadłam.
Teraz częściej mam te... no wiecie. Ja nie wiem jak to nazwać... Potem te wyrzuty sumienia...
Mam te gorsze, złe dni, chyba jak każdy. Widzę siebie wtedy zupełnie inaczej...
Jednak są te lepsze momenty, w których próbuję wszystko poukładać. W głowie mam zupełnie inne obrazy. Siebie, innych... Co jest prawdą?
 Nie chcę znowu przegrywać. Nie chcę znowu tego przeżywać. Czuję, że byłoby jeszcze gorzej. 
Tym bardziej, że nikt do końca tego nie rozumie. Ja sama również.
Nie wiem, co ze mną jest nie tak. Nie wiem, co mam robić. 
 Nie wiem, naprawdę nie wiem...
Przepraszam, że to wszystko tutaj piszę, ale to jedyny sposób, by to wszystko z siebie wyrzucić...  Koleżanki, które prawie nazywałam przyjaciółkami... chyba nie muszę mówić. Było już kiepsko, a odkąd nie poszłam z nimi do tego nieszczęsnego Maca jest jeszcze gorzej.  Czuję się wyobcowana.
Nie mam komu tego powiedzieć, ale... i tak by tego nie zrozumieli.
 Chyba, że zacznę pisać pamiętnik. Ale czy blog nim przypadkiem nie jest?

Wczoraj chyba miałam szczęście. Ogólnie bardzo lubię biologię - to jeden z moich ulubionych przedmiotów. Teraz mieliśmy akurat układ pokarmowy - witaminki, enzymy i takie tam. Lubiłam nawet ten dział, bo się tym interesuję i mogłam o tym rozmawiać na lekcjach z panią. Jednak również były tam... choroby. Pani powiedziała, że nam o nich opowie. A ja się tego trochę bałam.... 
Nie było tej lekcji, więc moje samopoczucie nie pogorszyło się całkowicie.

Czy to, że wiem, że muszę to zmienić, że to złe, że te wszystkie głosy w głowie kłamią w ogóle coś znaczy?
Czy to jakiś postęp?

Ech, mniejsza z tym. Nie czytajcie tego wyżej. Dam radę. Muszę.
Są gorsze rzeczy na świecie, z nimi też muszę sobie poradzić. Jedną cząstką z tych gorszych rzeczy jest przekonanie taty do diety bez cukru, bez soli, bez białej mąki. Z mnóstwem sezonowych warzyw i owoców. Bez chemii. Antyrakowo. Wcześniej nikt się do tego nie zastosował i ponieśliśmy konsekwencje.
Postanowiliśmy całą rodziną, że wszyscy zmienią styl życia, sposób odżywiania. Nikomu to nie zaszkodzi, a ile dobrego zadziała! Na razie przekonuję słodkościami - spodziewajcie się więc nawału zdrowych smakołyków na dniach... :)