środa, 18 czerwca 2014

152/ Multivitamins




Krem jaglany multiwitamina (marchewka, jabłko, banan) z suszoną żurawiną i wiórkami kokosowymi/
Millet multivitamin (carrots, apple, banana) cream with dried cranberries and cocounut chips






Staram się jeść więcej, ale nie wychodzi. Wręcz przeciwnie - coraz częściej omijam posiłki. Przynajmniej nie mam już obsesji jedzenia co 3h? Nie mniej, nie więcej.... Zawsze jakiś plus.
Ale chyba ta mania była dla mnie lepsza. Przynajmniej jadłam.
Teraz częściej mam te... no wiecie. Ja nie wiem jak to nazwać... Potem te wyrzuty sumienia...
Mam te gorsze, złe dni, chyba jak każdy. Widzę siebie wtedy zupełnie inaczej...
Jednak są te lepsze momenty, w których próbuję wszystko poukładać. W głowie mam zupełnie inne obrazy. Siebie, innych... Co jest prawdą?
 Nie chcę znowu przegrywać. Nie chcę znowu tego przeżywać. Czuję, że byłoby jeszcze gorzej. 
Tym bardziej, że nikt do końca tego nie rozumie. Ja sama również.
Nie wiem, co ze mną jest nie tak. Nie wiem, co mam robić. 
 Nie wiem, naprawdę nie wiem...
Przepraszam, że to wszystko tutaj piszę, ale to jedyny sposób, by to wszystko z siebie wyrzucić...  Koleżanki, które prawie nazywałam przyjaciółkami... chyba nie muszę mówić. Było już kiepsko, a odkąd nie poszłam z nimi do tego nieszczęsnego Maca jest jeszcze gorzej.  Czuję się wyobcowana.
Nie mam komu tego powiedzieć, ale... i tak by tego nie zrozumieli.
 Chyba, że zacznę pisać pamiętnik. Ale czy blog nim przypadkiem nie jest?

Wczoraj chyba miałam szczęście. Ogólnie bardzo lubię biologię - to jeden z moich ulubionych przedmiotów. Teraz mieliśmy akurat układ pokarmowy - witaminki, enzymy i takie tam. Lubiłam nawet ten dział, bo się tym interesuję i mogłam o tym rozmawiać na lekcjach z panią. Jednak również były tam... choroby. Pani powiedziała, że nam o nich opowie. A ja się tego trochę bałam.... 
Nie było tej lekcji, więc moje samopoczucie nie pogorszyło się całkowicie.

Czy to, że wiem, że muszę to zmienić, że to złe, że te wszystkie głosy w głowie kłamią w ogóle coś znaczy?
Czy to jakiś postęp?

Ech, mniejsza z tym. Nie czytajcie tego wyżej. Dam radę. Muszę.
Są gorsze rzeczy na świecie, z nimi też muszę sobie poradzić. Jedną cząstką z tych gorszych rzeczy jest przekonanie taty do diety bez cukru, bez soli, bez białej mąki. Z mnóstwem sezonowych warzyw i owoców. Bez chemii. Antyrakowo. Wcześniej nikt się do tego nie zastosował i ponieśliśmy konsekwencje.
Postanowiliśmy całą rodziną, że wszyscy zmienią styl życia, sposób odżywiania. Nikomu to nie zaszkodzi, a ile dobrego zadziała! Na razie przekonuję słodkościami - spodziewajcie się więc nawału zdrowych smakołyków na dniach... :)






13 komentarzy:

  1. Jaglana w wersji kremu znacznie bardziej mi podchodzi, a u Ciebie jeszcze cała masa dodatków :)
    Kochana, przecież blog to może być jednocześnie Twój pamiętnik. Przynajmniej rady otrzymasz :) Rozumiem jak bardzo jest Ci ciężko, naprawdę. To popadanie ze skrajności w skrajność, ciągłe wahania, próby powrotu do normalności: jesteś tuż przy mecie i nagle spadasz na sam start. Nie można jednak się poddawać. Czytam teraz taką książkę.. "Zaburzenia odżywiania. Droga do wyzdrowienia." Dr Kate Middleton, jeśli masz w okolicy możliwość wypożyczenia jej z biblioteki lub cokolwiek to polecam.Co prawda przeczytałam dopiero ok. 1/3, ale jakoś tak raźniej mi z samą świadomością, że nie ja jedna walczę, że wiele jest osób podobnych do mnie i że są dużo gorsze przypadki. Trzymam za Ciebie kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. o, zgrałyśmy się dziś widzę. chociaż (zupełnie szczerze) twoja wersja dużo bardziej mi się podoba (dużo ładniejsza jest!) :)
    wiesz, moim zdaniem nie możesz się obwiniać, że jest źle. to jest element tej choroby, że czasem są nawroty i nie mamy na to większego wpływu. co nie oznacza oczywiście, że masz teraz odpuścić i poddawać się ,,tym głosom"! każde zwycięztwo przy takich małych wahnięciach to część wygranej całej wojny i trzeba o tym pamiętać.jeśli twoja chęć bycia zdrowszą i ,,nie jedzenie wedle zegarka" ma takie skutki- zrezygnuj z tego. najwyraźniej jest jeszcze za wcześnie (tak jak ja nie mogę np nie liczyć ile zjem, bo po prostu zjem za mało. chciałabym i jestem ,,psychicznie" w stanie tego nie robić, ale wtedy po prostu wychodzi mniej niż być powinno). powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Walcz kochana, wierzę w ciebie. Powodzenia :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiaj dwa podobne kremy się pojawiły ;) Ale kremy jaglane to zupełne mistrzostwo.
    Raczej nie powinnaś się "opychać" ... Nie omijaj posiłków, ani nie jedz ich jakichś ekstra-super-mega-kalorycznych. Stawiaj małe kroczki - posiłki, owszem, bardziej kaloryczne niż przeciętny człowiek (w końcu masz odzyskać wagę :P), ale bez przesady i bez omijania. Inaczej sama się zniechęcisz i zdołujesz. Mocno trzymam za Ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie masz pojęcia jak przykro mi jest gdy czytam takie słowa, chciałabym Ci pomóc ale nie wiem jak. Nie miałam nigdy styczności z takim czymś ale myślę, że musisz być dzielna i walczyć. Słyszałam, że rozmowa z kimś do kogo mamy zaufanie pomaga ... może spróbuj tego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyno, po to jest blog, aby się wyżalić, napisać co na duszy ciąży. Jesteś silna, mimo wszystko, uwierz w to. I na pewno znajdziesz takie przyjaciółki lub chociaż jedną, które w pełni Cie zrozumieją. Trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. kurczę czytając te słowa, myślałam, że opisujesz mnie!
    też często mam takie wyrzuty...
    a później znowu jest ok, myslę, ze to już wszystko dobrze, a tak nie jest :<
    tez często odmawiam koleżankom nawet głupich lodów :<
    ech... nic nie jest proste :<
    ale ja wierzę, że Ci się uda, że nam się uda!
    prędzej czy później wszytsko wróci do normy i będzie jak dawniej!?
    my się nie poddamy, prawda? :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Aj nawet u mnie ostatnio nie najlepiej w kwestii posiłków - co chwilę coś ominę, czasu brak na przygotowanie ciepłego obiadu to jem kanapki.. A potem jak pomyślę, co zjadłam, to widzę, że jednak za mało.. Dlatego trzymam kciuki za nas, żeby trochę się polepszyło! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzisiaj miałaś jaglaną niczym smak mojego ulubionego soczku Kubusia :)
    A to co piszesz. Ech, jakbyś opisywała mnie w pewnym sensie. Jednak mam coraz mniej napadów i nie liczę kalorii. Staram sobie też popuszczać jeśli chodzi o zdrowotność posiłków. Nie wszystko musi mieć balans między składnikami odżywczymi. Grzeszki nam się należą i dla nas to powinna być codzienność. Jeśli chodzi o ten nowy styl życia. To dla taty tak, przyda się, ale ty nie powinnaś z tego rezygnować, bo zataczasz błędne koło. Zdrowie fizyczne ważne, ale psychiczne chyba jeszcze ważniejsze. A jak wbijesz sobie do głowy, że nie możesz jeść cukru, białej mąki i przetworzonych rzeczy to będzie jeszcze większy strach potem przed ich zjedzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Naprawde w ciebie wieze i wiem ze bedzie lepiej nie mozesz sie dac! Bedzie okej na serio trzeba tak myslec <3 ! Co do sniadania to jest naparwde swietne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana wierzę że ci się uda :)
    Boski krem <3

    OdpowiedzUsuń
  12. 'nie czytajcie tego wyżej'
    to po chuj to piszesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po uj komentujesz? ;) Zapisanie pewnych stanów i emocji przynosi ulgę.

      Dobrze, że piszesz, że dostrzegasz problem i chcesz się z nim mierzyć. Nie lubię hierarchizacji, problem to problem, każdy ma inny próg wytrzymałości- dlatego życzę Ci, żebyś się nie poddawala.

      Usuń

Śmiało wyraź swoje zdanie! Każdy Twoje słowo się liczy :)