czwartek, 31 lipca 2014

181-195/ Nie tracąc nadziei

Przepraszam, że mnie nie ma. Nie mam do tego głowy, nie mam siły.
Wszystko się wali.
Nieszczęścia nigdy nie przychodzą samotnie.
Z dnia na dzień jest coraz lepiej... Będzie dobrze. Musi.

Nie mam zdjęć wszystkich śniadań - czasami po prostu... nie było jak.
Postaram się wrócić. To mnie uspokajało, koiło. Powrót do blogoterapii wydaje się być idealnym pomysłem w tej chwili, sytuacji.



















środa, 16 lipca 2014

179 i 180/ Japonia i Ameryka

Przepraszam za wczorajszą nieobecność - jakoś nie mogłam znaleźć czasu na 'internety' ;)

WTOREK 15 LIPCA




Domowe sushi
Home-made sushi



Uwielbiam sushi, więc nie mogłam pozwolić by się zmarnowało! :D

A teraz bądźcie ze mnie dumni: sushi było robione w poniedziałek wieczorem na kolację, którą zjadłyśmy (z mamą i siostrą) ok. 21, czyli jak na mnie to bardzo późno. No i to sushi wcale nie było tak lekkie jak się wydaje - majonez, ryż, cukier, sól... Pocieszałam się tym, że takie domowe na pewno lepsze jakościowo od kupnego, mniej chemiczne. Próbowałam zjeść wcześniej, ale się nie udało. Trzeba było się z tym pogodzić, nie było na to innej rady. Starałam się więc nie myśleć o tym, która jest godzina, co teraz jem, ile jem... Starałam się zachowywać normalnie, zjeść z rodziną.... Nawet trochę wyszło. Przez chwilę czułam się normalnie.

ŚRODA 16 LIPCA


Pełnoziarniste placki nadziane borówkami amerykańskimi, podane z miodem, malinami i borówkami 
Wholegrain blueberry pancakes with honey, raspberries and blueberries




A w tle tata z takim samym talerzykiem ;)




poniedziałek, 14 lipca 2014

178/ Czekoladowe clafoutis z wiśniami

Ten deser niestety mnie nie zachwycił. Jednak na pewno kiedyś spróbuję zrobić "Klafoti" (w końcu nauczyłam się to wymawiać! c:) ponownie, może się przekonam?



Pełnoziarniste czekoladowe clafoutis z wiśniami, podane z domowym dżemem jagodowym i nerkowcami
                          Wholewheat chocolate cherry clafoutis with home-made blueberry jam and cashews





Myślę, że wczoraj nie do końca mnie zrozumieliście w sprawie oleju - teraz jest o wiele lepiej niż wcześniej. Zdecydowanie używam więcej tłuszczu - oliwa do sałatki, na kanapki, czasami masło, margaryna... Nie boję się tak strasznie jedzenia kruchych ciastek (chociaż często wydają mi tak okropnie tłuste, ale to potem przechodzi), zaczęłam używać oleju (kokosowego) do smażenia naleśników, placków, omletów... Po prostu jest lepiej.  W sumie to zastanawiam się, jak udawało mi się wszystko robić w wersji low fat albo kompletnie bez jakiegokolwiek oleju.  Jakaś magia! Teraz utraciłam tę zdolność.

Dzisiaj zabieram się za robienie domowego sushi! :D

niedziela, 13 lipca 2014

177/ Egzotycznie

Dobrego mleka brak, ale to nie znaczy, że ma być niesmacznie ;) 
Olej kokosowy nadaje ciekawego aromatu - bać się go nie należy, bo jest zdrowy, a tłuszcze przecież są nam potrzebne (chociaż bardziej od samych tłuszczów przerażające jest smażenie na nich).


Kasza jaglana z suszonymi daktylami, bananem, olejem kokosowym i melonem
Millet groats with dried dates, banana, coconut oil and melon


Tymczasem 'umieram' i jednocześnie się z tego cieszę - to chyba może oznaczać tylko jedno? 
Po kilku miesiącach przerwy boli bardziej.
Chyba nie jest ze mną tak źle, skoro jest z powrotem.

Coś motywującego na dziś?
"Faith is taking the first step, even if you don’t see the whole staircase."

sobota, 12 lipca 2014

176/ Piegusek

Ja i moje śniadanie mamy wspólne cechy... między innymi mnóstwo piegów ;p
Dzisiaj  po raz biszkopt z patelni... Okazało się, że nie jadłam jeszcze na śniadanie omleta biszkoptowego, ponieważ gdy moja mama bądź siostra przygotowują sobie omlet... robią to zupełnie inaczej. Ja po prostu robię biszkopt z mniejszej ilości jajek i zamiast piec go w piekarniku, używam patelni :D
Może i nie jest największych rozmiarów, ale wyszedł dość pulchny.


Pełnoziarnisty biszkopt z patelni na białkach z makiem, podany z domowym dżemem wieloowocowym i cynamonem
Wholewheat sponge cake on egg whites from pan served with home-made jam and cinnamon



Przepraszam za kiepskie zdjęcia, ale te naprawdę wyglądały najlepiej :<


piątek, 11 lipca 2014

175/ Z mikrofali?

Co? Już piątek? Ale jak? Czas szybko leci, za szybko.
Dzisiaj usłyszałam parę nie za przyjemnych słów od mojej siostry ("do niczego się nie nadajesz", itp.) Chodziło o głupią sprawę i pewnie już nie jest zła, ale... zabolało.
Dzisiaj nie miałam pomysłu na śniadanie i ostatecznie postanowiłam spróbować upiec coś w mikrofali. Wyszło! (do tego nawet smacznie) :)



Cynamonowo-karobowa bananowa muffina z mikrofali z domowym dżemem jagodowym; gruszka
Banana muffin w/ carob and cinnamon served with home-made blueberry jam and a pear

Zakochałam się w tym dżemie! Nie obchodzi mnie nawet, że jest w nim cukier. Grunt, że domowy! 

czwartek, 10 lipca 2014

174/ Jaglany krem

Tak dawno nie jadłam jaglanej, więc musiała się w końcu pojawić! W dodatku w mojej ulubionej formie - bardzo gęstego kremu!



Czekoladowy krem jaglany banan-śliwka z (czekośliwką)
Chocolate banana-plum millet cream 

PRZEPIS (jedna duża porcja):

szklanka wody
3-4 śliwki
1 duży banan
5 łyżek kaszy jaglanej (suchej)
2 łyżeczki budyniu czekoladowego
2 czubate łyżeczki naturalnego kakao
 *domowe powidła śliwkowe z kakao "czekośliwka"

Kaszę prażymy na suchej patelni do momentu, gdy zacznie pachnieć, a jej kolor będzie złoty - odstawiamy na chwilę. Śliwki i banana kroimy w plasterki i gotujemy w wodzie aż zmiękną (im bardziej się rozgotują tym lepiej).  Do uzyskanego kompotu wsypujemy kaszę jaglaną, mieszamy i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem, aż do wchłonięcia płynu (podczas gotowania nie mieszamy). Dodajemy rozpuszczony w wodzie budyń czekoladowy i gotujemy do uzyskania odpowiedniej konsystencji ciągle mieszając. Następnie studzimy, po czym miksujemy na gładki krem i odstawiamy na noc do lodówki.
Smacznego!

*moje śliwki były kwaśne, więc by osłodzić krem dodałam do masy czekośliwkę i pół banana.







Dzisiaj spokojniej - ze wszystkim. Niedawno wróciłam ze spaceru (a raczej marszu ;p) z moim siostrzeńcem. Przyjemnie było na chwilę odetchnąć - posłuchać przyrody, poczuć zapach lasu... Teren do biegania wybadany, teraz trzeba tylko trochę odwagi...



środa, 9 lipca 2014

173/ "If you want to fly, you have to give up the crap that weighs you down."


Miałam ochotę na jaglankę. Jednak gdy się obudziłam, byłam głodna jak mały wilczek i musiałam zjeść coś szybkiego (kasza niby też jedno z szybszych śniadań, ale trzeba uprażyć, przepłukać itp.), więc padło na świeżo upieczony, domowy chlebek, domowy dżem i... cóż, może nie domowego, ale dobrego melona. Chociaż muszę przyznać, że ta odmiana smakuje mi najmniej.

Wczoraj było kiepsko. Nawet źle. Przez cały dzień starałam się jeść większe porcje - naprawdę, po każdym posiłku byłam syta, ale jeszcze nie tak... napchana. Jednak po południu (podwieczorek), mimo nasycenia, nie mogłam przestać jeść. Jadłam, jadłam, chociaż nie miałam już na to ochoty... Czułam się po tym strasznie i nadal jest mi z tym źle. Nawet moja siostra powiedziała, że najpierw się obżeram, a potem dziwnie się zachowuję, brzuch mnie boli...  
Myślałam nawet o... wzbierało mi się na wymioty. Nie wiem, na ile to kwestia mojego umysłu, a na ile reakcja organizmu, ale to było okropne. Jednak przeczytałam Wasze wczorajsze komentarze i... po prostu nie poszłam tam. Siedziałam w miejscu, ciągle czytając je od nowa i czekając, aż te myśli przejdą... Dziękuję, naprawdę, dziękuję.
Mimo tego, wcale nie było mi lepiej i nie zjadłam kolacji. Po prostu nie mogłam. Nie dałabym rady - po tym obżarstwie... Muszę z tym skończyć. Jedno prowadzi do drugiego. Nie wiem, może to zwiększenie porcji pomaga... Może jakbym nie ograniczała porcji, posiłków, jakichś ciastek to by tak nie było? 
Nie wiem.... Naprawdę już niczego nie rozumiem. Wiem, pewnie macie już tego dosyć, myślicie, że jestem jakaś głupia, nie potrafię sobie poradzić (i to chyba prawda, ale muszę..), może, że wymyślam... Ale ja też chciałabym, żeby to wszystko się skończyło... 




Pół melona, dwie opieczone kromki chleba z domowym dżemem truskawkowym i domowym dżemem czekośliwka, masło (coby jakiś tłuszcz był)
Half of a melon, two slices of home-made wholegrain bread with home-made jelly (strawberry and chocolate plum) and butter

Nie lubię kanapek z masłem i dżemem. Albo lubię. Ale długo tak nie jadłam.


wtorek, 8 lipca 2014

172/ Owsianka z lodówki


Nocna owsianka z bananem, cynamonem i gorzkim kakao w słoiku po domowym maśle orzechowym
Overnight oatmeal with banana, cococa, cinnamon in the home-made peanut butter jar

Nie zachwyciła. Nie wiem, może coś źle zrobiłam?
W śniadaniu wystąpił krowi naturalny serek, jako moja dawka nabiału. Jednak przezorny zawsze ubezpieczony - enzym zażyty. Jest dobrze. Wcześniej zdecydowanie przesadzałam z jogurtami, twarogami, samym mlekiem... To były naprawdę ogromne ilości. Teraz zjem taki serek raz na jakiś czas i wydaje mi się, że tak jest lepiej dla mojego organizmu. Nie mogę znowu przesadzić.


"Sometimes you need to step outside, get some air, and remind yourself of who you are and where you want to be."


Później idę na do ogrodu. Popalać się, porozciągać się na świeżym powietrzu... Jeszcze nie próbowałam jogi na zewnątrz (można też powiedzieć, że w ogóle nie próbowałam jogi. Chyba nie spełniam jednego wymogu) Zgaduję, że musi być świetna. Można skupić się na wiejącym wietrze, odgłosach przyrody... Śpiew ptaków to na pewno lepszy dźwięk niż buczenie komputera ;)
 Później może spacer. Przymierzam się do biegu, albo chociaż marszobiegu - dla poprawy kondycji. Boję się jednak spojrzeń sąsiadów i tego... że nie dam rady. Rok temu moje bieganie wyglądało raczej tak: po krótkim czasie kręciło mi się w głowie i z tego powodu plątały mi się nogi. Teraz chyba powinno być lepiej? W końcu 10 do przodu....
Ach, co do poprzedniego zdania. Ostatni raz stanęłam na wadze. Mam zamiar z tym skończyć - chociaż wiem, że to może nie wydaje się być dobrym wyjściem (bo co jeśli schudnę?), ale tak jest. Nie ważyłam się już jakiś czas - dobre kilka miesięcy (około 3?), ale ostatnio stanęłam na tym małym kwadraciku i na wyświetlaczu ukazało się więcej. Spanikowałam, w mojej głowie pojawiło się mnóstwo rzeczy, których tam nie powinno być. Przeszło mi nawet przez myśl, żeby zrzucić to, nie jeść już nic do końca dnia, chociaż... na ekraniku nadal było za mało. Ale więcej niż ostatnim razem. Nie wiedziałam, czy mam się cieszyć, czy płakać. Jeśli już w tej chwili nie podoba mi się to, co widzę... na wadze, w lustrze... To co będzie za kilka kg? 
Z jednej strony chcę przytyć, wyjść z tego, żyć normalnie - z drugiej jednak, za nic w świecie nie chcę ważyć więcej, być grubsza... Najchętniej to bym zrzuciła to i owo.  Te 'sprzeczne myśli' są okropne. Nie wiem, co mam myśleć, czego się słuchać... Mam dosyć tego wszystkiego. Wiem, jestem okropna, egoistyczna i znowu skupiam się na sobie, kiedy w domu, obok mnie jest o wiele gorszy problem i nie chcę robić kolejnego, ale... To trudne. Nie wiem.
No i poczekam, aż wrócą rodzice. Mam nadzieję, że będzie lepiej tym razem. Może wieści będą weselsze...


poniedziałek, 7 lipca 2014

171/ Lane

"Fall down seven times, stand up eight"
Przepraszam - głównie siebie, ale też innych - za marudzenie, ponowne zagłębianie się w to, niepotrzebne rozmyślania. Dziękuję - Wam, za to, że potraficie postawić mnie do pionu. Od teraz postaram się, aby było lepiej. Nie mogę wyjaśnić, dlaczego ostatnio miałam takiego... doła? Nie chodziło tu o mnie. Dlaczego nie mogę napisać? Bo boję się, że to stanie się prawdą i źle się skończy. Wymyśliłam sobie, że jeśli nikomu nie będę tego mówić, ani nie będę o tym pisać, to ta rzecz nie będzie taka realna. Nie doszło to do mnie do końca. Boję się, że tak będzie. Boję się, gdy pisze do Was teraz.

Tymczasem zapraszam na kluseczki lane! Tych to chyba jeszcze u mnie nie było, a są bardzo smaczne :) Niestety ich wygląd tego nie odzwierciedla.








Orkiszowe kluski lane na mleku kozim podane z miodem, śliwką i cynamonem
Spelt dumplings with milk, honey, plums and cinnamon









niedziela, 6 lipca 2014

170/ Cynamonowe gofry z cukinią



Cynamonowe gofry żytnie z cukinią podane z brzoskwinią i miodem + jeden z czekośliwką (nie ma na zdjęciu)
Cinnamon rye waffles with zucchini served with peach and honey/ chocolate plum jam






Dzisiaj znów miałam nastrój na zjedzenie 3 gofra. Brzuch trochę boli i zaczynam trochę tego żałować. Ale już zjadłam i nic nie da się z tym zrobić, więc staram się skończyć z rozmyślaniami na ten temat...


sobota, 5 lipca 2014

168-169/ Banan, PB, Karob

Przepraszam za moją nieobecność, ponownie. Ostatnio mało czasu spędzam przy komputerze, z telefonem...  Pochłonęły mnie książki, zabawy z psami, bawienie siostrzeńca rodzinne spacery... Lepiej.
 Mimo tego, nadal mam dużo czasu na rozmyślania. Gorzej.

Oba śniadanka z dodatkiem mleka koziego. Brzuch trochę się buntuje, ale mniej niż wcześniej. Przyzwyczaić się trzeba.


PIĄTEK 4 LIPCA, ŚNIADANIE NUMER 168

Totalny comfort food, czyli coś bananowego :) Z dodatkiem kakao oraz - obowiązkowo- ze szczyptą cynamonu!

Bananowe, budyniowe (czekoladowe) płatki ryżowe na kozim mleku z resztką banana, cynamonem i domowymi ciasteczkami z kleiku ryżowego
Banana-chocolate pudding rice flakes with the rest of banana, cinnamon and home-made rice cookies

***

SOBOTA 5 LIPCA,  ŚNIADANIE NUMER 169


Cukiniowe brownie! :D



Owsianka na kozim mleku z bananem, cukinią, kakao, śliwkami (również w środku) oraz miodem
Oatmeal with cocoa, banana, zucchini, plums and honey



***

Wszystko fajnie i w ogóle... ale pewnie zastanawia was tytuł wpisu, który nie pasuje do żadnego śniadania. Otóż, odkryłam nowy smak 'lodów' bananowych - banana nice cream. 
Mrożone banany to najprawdziwszy skarb. Jeśli posiadacie takie w ilości 2, zmiksujcie je razem z łychą masła orzechowego i łyżeczką karobu. Gwarantuję rozkosz, jakiej jeszcze nie zaznaliście :D (dziwnie to zabrzmiało ;p) Są tak dobre, że mama nie wierzyła, że składają się z 3 składników, czyli głównie bananów :D Zakochałam się w nich i mam nadzieję, że skradną również Wasze serca :)

***
Jako, że z zamierzenia nie miał to być blog - śniadaniowiec, czy mielibyście coś przeciwko, gdybym raz na jakiś czas dodała wpis o czymś innym? :)





czwartek, 3 lipca 2014

166-167/ Z masłem orzechowym

Ostatnio wszędzie widziałam masło orzechowe. Naprawdę! Nawet śniło mi się po nocach :P
Na początku miałam kupić to lidlowskie, ale zrezygnowałam. Postanowiłam ukręcić własne masełko :) Bo domowe jest najlepsze.
Nie za słodkie, nie za słone - szczypta soli morskiej zdecydowanie wystarcza. Nie wiem jak Wy, ale ja należę do osób, dla których masło orzechowe musi trochę tej soli zawierać. Co więcej, tylko masło orzechowe. Innych rzeczy, posiłków nie solę.

ŚRODA 2.07.14/ 166


Kanapki z domowego, miodowego chleba żytniego z masłem orzechowym i bananem/dżemem jagodowo-borówkowym
Sandwiches: home-made honey rye bread with PB&banana and PB&jelly


***

CZWARTEK 3.01.14/ 167


Pełnoziarniste orkiszowe naleśniki z domowym masłem orzechowym, dżemem jagodowo-borówkowym i karobem
Wholegrain spelt crepes with PB&Jelly



***

Nie będę ukrywać, że nie jest dobrze. Nie chodzi tu o mnie, o moją przypadłość. Chociaż ta sytuacja na to dobrze nie wpływa. Staram się jednak nie odbijać tego na jedzeniu. Nie chcę robić dodatkowych problemów... 

Ostatnie dwa dni były okropne. Wiem, że są marne szanse na poprawę...
Masło orzechowe było zdecydowanie najlepszą rzeczą. Chociaż robienie go i wylizywanie łyżek wieczorem nie było dobrym pomysłem. Dobrze, że było tak późno, że nie miałam czasu nad tym myśleć. Rano już nic nie dało się z tym zrobić, tak?