wtorek, 1 lipca 2014

165/ Biszkopt z patelni

Dzisiaj coś, czego jeszcze u mnie nie było. Omlet biszkoptowy! Od jakiegoś czasu miałam na niego ochotę, ale trochę się bałam (przez mój talent do przewracania placków haha).





Orkiszowy pełnoziarnisty omlet biszkoptowy smażony na oleju kokosowym z wiórkami kokosowymi, pomarańczą i *czekoladowym miodem
Wg spelt sponge omelette with shredded coconut, orange and chocolate honey





Muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie. Czekam na poprawę pogody, chcę spróbować z bieganiem. Gdzieś słyszałam, że to pomaga. Dążenie do czegoś dobrego zamiast do... perfekcji i w zasadzie nie wiadomo doczego, czegoś niemożliwego. Bo tak naprawdę to nigdy się tego nie osiągnie, nigdy nie będzie się z siebie zadowolonym. Myślę też o zapisaniu się na jakieś zajęcia. Taniec? Nie wiem, czy się nadaję....
Od jakiegoś czasu wybieram się też z koleżankami na zumbę i tenisa. Zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie. Być może z niczym sobie nie poradzę.

Wrócę też do bardziej leniwych czynności - seriale i książki czekają! W roku szkolnym nie było na to za dużo czasu, więc mam sporo zaległości ;)

"The minute you think of giving up, remember the reason why you held on for so long."

Bo nie robimy tego tylko dla siebie. 

Dotychczasowe postępy:
- kawa z mlekiem między posiłkami
- kolacja 2h przed snem, nie 5
- węgle na kolacje (kanapki i naleśniki!)
- smażony kotlet (ale tego rodzaju mięso wydaje mi się bardzo tłuste), w papierze, ale tak o wiele smaczniej
- więcej słodkich posiłków, nie ograniczam się do 2 
O klęskach wspominać nie będę, wolę skupić się na tych... lepszych(?) rzeczach.

18 komentarzy:

  1. Świetnie sobie radzisz! Twoje postępy są naprawdę godne podziwu.
    Co do biegania- to wspaniały pomysł o ile nie rzucisz się od razu na głęboką wodę. Mam za sobą poważne przetrenowanie i nie polecam tego stanu ;)
    Śniadanie przepyszne, a tak dawno nie jadłam omletów. Miodek czekoladowy wygląda wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  2. haha, ja zawsze wołałam tatę żeby mi przewrócił omleta :D
    na następne sukcesy czekam! :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Może te postępy wydaja Ci się drobnostkami, ale to na prawdę duży krok w przód :) Co do omletu to... daj kawałek! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uważam, że świetnie sobie radzisz :) Bieganie...rozmyślam nad nim :D Może też poczuję tą pasję :) Omlet....ja go nie przewracam ;p Nie łudzę się, że mi to wyjdzie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem z Ciebie tak bardzo dumna, robisz ogromne postępy! :) Zajęcie się czymś na pewno przyniesie pozytywne skutki, bo mniej czasu na myślenie będziesz miała. Bieganie to fajny pomysł, ale mam nadzieję, że nie traktujesz tego jako awaryjne wyjście dla nadwyżki kalorii (w porównaniu z dotychczasowym bilansem oczywiście). Za to jeśli masz ochotę na mini-rewolucję, to może jednak warto spróbować tańca, skoro tak sceptycznie do niego podchodzisz? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że te postępy które opisałaś będziesz kontynuowała dalej, żeby weszło ci to w nawyk. Wierzę, że dasz radę :*

    OdpowiedzUsuń
  7. A co to za pesymizm się wkradł? Nie przekonasz się dopóki nie spróbujesz! Nie zakładaj z góry, że sobie nie poradzisz ;)
    Zumba jest świetna! Bardzo, bardzo polecam :)
    To naprawdę bardzo duże postępy i możesz być z siebie dumna :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Super postępy, oby tak dalej!
    Bieganie.. hm ja mam dość dziwną przygodę z tym sportem. Jest czas, kiedy po prostu mam ogromną ochotę pobiegać i sprawia mi to przyjemność, ale zdarza się, że przez 2-3 miesiące nie biegam, bo wiem, że byłoby to z przymusu. Dlatego słuchaj przede wszystkim siebie i swojego ciała przy wyborze sportu/zajęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile postępów, dumna z ciebie jestem ;>

    OdpowiedzUsuń
  10. ale się cieszę z Twoich postępów, naprawdę!
    oby tak dalej, dasz rade :*
    omlet genialny!

    OdpowiedzUsuń
  11. hej, dobrze, że takie postępy robisz i się nimi dzielisz tutaj :) też miałam okropny problem z jedzeniem węgli na kolację, ale teraz nie wyobrażam sobie tego posiłku bez pełnoziarnistej buły z na przykład twarogiem i warzywami :) jesteś na bardzo dobrej drodze, trzymam kciuki za dalsze sukcesy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluje postępów wiem ze własnie takie kroki znacza bardzo duzo trzymaj sie i nie przestawaj <3 !

    OdpowiedzUsuń
  13. książki-naaajlepsze opcja <3 Albo puzzle.. serio-faaajna zabawa :D
    Ooo.. prosto z patelni, bez piekarnika? Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam za Ciebie kciuki! :) Uda się!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana wiem że dasz radę z walką z tą chorobą ;*
    Polecam ci zumbę ,bo jest świetna i dzięki niej na pewno lepiej poczujesz się ( no i jeszcze uzależnia i to bardzo ^^)
    A omlet cudowny ci wyszedł !

    OdpowiedzUsuń
  16. Na początku będzie pozornie trudno, ale z czasem przyzwyczaisz się :D Wierzę, że wygrasz z tą chorobą :D
    Ja też mam problemy z przewracaniem omletów <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja swoje omlety zawsze smażę z jednej strony i wrzucam do piekarnika - inaczej ZAWSZE kończy się to krwawą masakrą na patelni :)

    OdpowiedzUsuń

Śmiało wyraź swoje zdanie! Każdy Twoje słowo się liczy :)