środa, 9 lipca 2014

173/ "If you want to fly, you have to give up the crap that weighs you down."


Miałam ochotę na jaglankę. Jednak gdy się obudziłam, byłam głodna jak mały wilczek i musiałam zjeść coś szybkiego (kasza niby też jedno z szybszych śniadań, ale trzeba uprażyć, przepłukać itp.), więc padło na świeżo upieczony, domowy chlebek, domowy dżem i... cóż, może nie domowego, ale dobrego melona. Chociaż muszę przyznać, że ta odmiana smakuje mi najmniej.

Wczoraj było kiepsko. Nawet źle. Przez cały dzień starałam się jeść większe porcje - naprawdę, po każdym posiłku byłam syta, ale jeszcze nie tak... napchana. Jednak po południu (podwieczorek), mimo nasycenia, nie mogłam przestać jeść. Jadłam, jadłam, chociaż nie miałam już na to ochoty... Czułam się po tym strasznie i nadal jest mi z tym źle. Nawet moja siostra powiedziała, że najpierw się obżeram, a potem dziwnie się zachowuję, brzuch mnie boli...  
Myślałam nawet o... wzbierało mi się na wymioty. Nie wiem, na ile to kwestia mojego umysłu, a na ile reakcja organizmu, ale to było okropne. Jednak przeczytałam Wasze wczorajsze komentarze i... po prostu nie poszłam tam. Siedziałam w miejscu, ciągle czytając je od nowa i czekając, aż te myśli przejdą... Dziękuję, naprawdę, dziękuję.
Mimo tego, wcale nie było mi lepiej i nie zjadłam kolacji. Po prostu nie mogłam. Nie dałabym rady - po tym obżarstwie... Muszę z tym skończyć. Jedno prowadzi do drugiego. Nie wiem, może to zwiększenie porcji pomaga... Może jakbym nie ograniczała porcji, posiłków, jakichś ciastek to by tak nie było? 
Nie wiem.... Naprawdę już niczego nie rozumiem. Wiem, pewnie macie już tego dosyć, myślicie, że jestem jakaś głupia, nie potrafię sobie poradzić (i to chyba prawda, ale muszę..), może, że wymyślam... Ale ja też chciałabym, żeby to wszystko się skończyło... 




Pół melona, dwie opieczone kromki chleba z domowym dżemem truskawkowym i domowym dżemem czekośliwka, masło (coby jakiś tłuszcz był)
Half of a melon, two slices of home-made wholegrain bread with home-made jelly (strawberry and chocolate plum) and butter

Nie lubię kanapek z masłem i dżemem. Albo lubię. Ale długo tak nie jadłam.


15 komentarzy:

  1. Pamiętaj życzę ci powodzenia. Ja będąc tutaj coraz bardziej obsesyjne myślę o jedzeniu. Dziękuje za trzymanie kciuków, napewno się przydadzą :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, znam to nagłe gastro z rana :D
    A domowy chlebek równie pyszny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. *przytula* :c Z ograniczania nie wynika nic pozytywnego. Musisz tak komponować porcje, by czuć się lekko syta i zjeść coś, gdy znowu poczujesz głód. Klucz tkwi w odpowiednim dogadaniu się ze swoim organizmem, nie każdy potrzebuje tyle samo jedzenia. Zauważ po ilu posiłkach i jakich posiłkach czujesz się najlepiej, a momentalnie poprawi Ci się nastrój. Ja wykluczyłem z diety kupne słodycze i używam cukru i miodu w domowych wypiekach. Glukoza jest przecież paliwem dla naszego mózgu :)
    Ja z przyjaciółką wypracowałem świetną metodę na wyrzuty sumienia. Za każdym razem, gdy masz złe myśli i zaczynasz się denerwować z powodu jedzenia, to musisz zjeść cukierka albo batonika, chyba że pomyślisz sobie "hej! przecież nic się nie stało! to po prostu więcej energii na robienie super rzeczy w ciągu dnia!" - wtedy ze słodyczy jesteś zwolniona. Możesz spróbować, jeśli chcesz, działa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymaj się kochana! Jesteśmy z Tobą :) Śniadanie bardzo apetyczne *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana trzymam kciuki zeby zle mysli odeszly a krolowaly tylko te dobre :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno melona nie jadłam, a tak lubię.
    Uważaj na te obżarstwa, z jednej skrajności w jeszcze gorszą - mnie to doprowadziło do bardzo nieprzyjemnego stanu. Bądź dzielna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój organizm musi się przyzwyczaić do normalnych porcji. Będzie dobrze, nie martw się. Z czasem wszystko będzie łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na szybko to jednak najlepsza opcja :)
    Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że nie spełniłaś swego początkowego zamiaru - to Twój ogromny sukces! Wiesz, z tą kwestią normalnego jedzenia średnio mogę Ci pomóc, bo sama do tej pory od kilku miesięcy mam kompulsy i wpychanie na siłę... Ale nie myl też obżarstwa z uczuciem sytości właśnie, bo jeśli chcesz wyjść na prostą to przez jakiś czas musisz się pomęczyć i pokazać żołądkowi, że teraz będzie dostawał większe porcje. Może najlepiej stopniowo? Np. jadłaś na kolację dwie kanapki - zjedz trzy. Do serka dorzuć trochę bakalii/muesli. Jesz owoc na drugie śniadanie? To może tak zamiast powiedzmy banana zrób sałatkę/koktajl. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, potrafię odróżnić sytość od takiego napchania, obżarstwa. Czasami jest dobrze np. zjem te 3 gofry, kanapki - jestem najedzona, syta... Ale zdarza się (tak jak wczoraj), że mimo tego, że jestem już pełna, jem dalej. Nie wiem dlaczego, tak jakby coś we mnie krzyczało "jedzenie, jedzenie, zjedz to, zjedz tamto, później nie zjesz, nie dostaniesz", czasami nawet nie smakuje mi to, co jem. Po prostu nie mogę przestać. Dopiero po fakcie orientuję się ile zjadłam, pękam w szwach i czuję się jak.. jakiś śmieć.

      Usuń
  9. Nie poddawaj się kochana!
    Walcz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak melon, to najlepszy kantalupa - pomarańczowy taki ;)
    Przez to trzeba przebrnąć - no jak masz przytyć nie jedząc sporych ilości? :p

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety nie mam ani nie miałam takich problemów jak Ty i gdy czytam takie słowa włos na głowie mi się jeży co ta ludzka psychika może zrobić z człowiekiem. Nie mam pojęcia jak Ci pomóc, ale jeżeli musisz przytyć to musisz też jeść więcej nie? ;) Myślę, że powinnaś przestać myśleć o jedzeniu. To tylko jedzenie,a nie najważniejsza rzecz w Twoim życiu od, której wszystko jest uzależnione.

    OdpowiedzUsuń
  12. sniadanie fajne :) Muszisz trzeba walczyc z tym walczyc i ze sobą . !

    OdpowiedzUsuń
  13. Misia, dasz radę. Cała bloggosfera śniadaniowa w Ciebie wierzy. Jesteś silna, udowodnij to ;)

    OdpowiedzUsuń

Śmiało wyraź swoje zdanie! Każdy Twoje słowo się liczy :)