niedziela, 31 sierpnia 2014

226/ Jakby czekoladowe ptasie mleczko

Kupiłam napój sojowy w biedronce. Wiem, to mleko nie jest superextrafitandhealthy, ale... produkty od Alpro bardzo 'składowo' się nie różnią. Na moje oko, to te same gumy tam są ;p (a dobre mam oko do etykietek) Nie miałam jak kupić mojego ulubionego mleka roślinnego, więc pozostało mi tylko to. Wielokrotnie odkładałam je na półkę - zastanawiałam się nad tym kartonikiem z pół godziny, ale czasu nie było, trzeba było zadecydować. Wzięłam i ciągle wmawiam sobie, że to tylko mleko sojowe, nie trucizna.
Jest okropnie słodkie i wiem, że nie najlepsze, najzdrowsze dla mnie, ale... czy nie chodziło o to, bym przestała myśleć tylko zdrowotności i chemicznej zawartości jedzenia?
 Wszystko dla ludzi, tak mówią.
Tak więc - próbuję. Może od razu nie umrę/utyję/zrujnuję sobie zdrowie (niepotrzebne skreślić).
Dam radę.



Czekoladowa* owsianka piankowa (z ubitym białkiem) z gruszką (również w środku), siemieniem lnianym i czekoladowymi misiami z awokado
Chocolate* mousse oatmeal (with beaten egg's white) with flaxseed, pear (also inside) and avocado brownie muffins

*czekoladowe mleko sojowe i kakao/ chocolate soy milk and cocoa




Oto owsianka piankowa. Moja pierwsza i na pewno nie ostatnia! Nawet nie wiecie jak żałuję, że wcześniej nigdy jej nie robiłam. Jest P-Y-S-Z-N-A!
Moja dzisiejsza owsianka w smaku strasznie przypominała mi czekoladowe ptasie mleczko (kiedyś takie było, nie wiem, jak teraz). W zdrowszej, śniadaniowej wersji smakuje o wiele lepiej! :D
Jeśli zostanie wam białko, nie róbcie omletów, jajecznic, placków... Zróbcie owsiankę, a nie pożałujecie i zakochacie się w niej tak samo, jak ja!


Nie mogę uwierzyć, że to już  j u t r o.

***



sobota, 30 sierpnia 2014

225/ Czekociecierzyca



Na wstępie chciałabym Wam podziękować za wczorajsze komentarze - zdecydowanie połechtały moje ego ;p Cieszę się, że zdjęcia są coraz lepsze (jeśli w to nie wierzysz, to zajrzyj do pierwszych wpisów - robisz to na własną odpowiedzialność ;p) i mam nadzieję, że będę się dalej rozwijać w tym kierunku. Postaram się też dodawać większe zdjęcia, jak zasugerowała Wiktoria. No i dziękuję za miłe słowa o moich paznokciach! Nie spodziewałam się takich komplementów... pod lakierem (chemia, chemia wszędzie ;p) nie są już takie ładne... Chyba trochę brakuje mi witamin.

Wczorajsze zakupy jak najbardziej udane - kupiłam sobie buty na obcasie, buty do biegania (i zarazem do chodzenia na co dzień), bluzę, spodnie, żakiet i świetny kubek, specjalnie do smoothies! :D Wydaje się być szczelny, zobaczymy jak będzie. Do wyboru miałam jeszcze słynny Mason Jar - z uchwytem, ale też z dziurą na słomkę na wieczku, więc nie nadawałby się do szkoły.

Mogę być z siebie dumna - na obiad weszłyśmy z siostrą do Sphinx'a i zjadłam całą porcję grillowanego dorsza z warzywami (polecam to danie, chociaż ryba była trochę za słona..). Była ogromna, naprawdę. Obie się zdziwiłyśmy, jak to zjadłam... Było tego "trochę" za dużo i po prostu się napchałam.  Później chodziłam jak kołek po sklepach - ni to podbiegnąć, ni to przymierzyć spodnie... Jednak udało mi się. Zjadłam w restauracji bez wybrzydzania. Żyję, chociaż nie wiem, co mogło być w przyprawie, skąd były warzywa... Żyję i było smaczne.

Dzisiejsze śniadanie szybkie, bez żadnego pomysłu... Miałam ochotę na placki, a w lodówce pusto i na półkach również... (chociaż później okazało się, że mam bardzo dojrzałe awokado... mądra ja). Postanowiłam pokombinować z mąką z ciecierzycy i wyszło całkiem smacznie :)




Kakaowe placki z mąki z ciecierzycy podane z ciepłym sosem jagodowo-borówkowym z siemieniem lnianym
Cocoa chickpea flour pancakes with hot berry sauce and flaxseed

1 duże jajko
2/3 szklanki mleka/wody
1 łyżka oleju (rzepakowego, kokosowego)
3 czubate łyżeczki kakao
3/4 szklanki mąki z ciecierzycy
3/4 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta stewii w pudrze

Jajko bełtamy z mlekiem i olejem, stopniowo dodając przesiane suche składniki. Smażymy na dobrze rozgrzanej i ew. lekko natłuszczonej patelni. Podajemy z ulubionymi dodatkami.






piątek, 29 sierpnia 2014

224/ Bardziej atrakcyjna jaglana?

Wszyscy robią trufle, więc robię i ja :D Moja wersja jest czekoladowo-kokosowa, osłodzona daktylami, przez co nabiera karmelowego posmaku. W dodatku, zdecydowałam się je upiec! Ten pomysł podsunęły mi mama z siostrą ("no bo, jak to? surowe jeść?") i okazał się być całkiem smaczną opcją :)
Ogólnie, dzisiejsze śniadanie wywołało sporo zamieszania w moim domu, gdyż przez sposób podania, jaglana była podziwiana i smakowana wprost z garnuszka :P Kto by pomyślał, że wystarczy podać coś w formie kuleczek, a od razu ta rzecz stanie się atrakcyjna... No ale, co się dziwić, przecież są takie dobre....
Was też zapraszam na moje cieplutkie, zdrowe i pyszne trufelki :)





Pieczone kakaowe trufle z kaszy jaglanej (ugotowanej na mleku sojowym) z wiórkami kokosowymi i daktylami
Baked coca millet truffles with coconut and dates


1/4 szklanki kaszy jaglanej (o pojemności ok. 190 g)
1szklanka mleka sojowego
1 łycha kakao
wiórki kokosowe
garść daktyli
posypka do obtoczenia - kakao, wiórki kokosowe, mąki orzechowe

Kaszę prażymy aż nabierze ładnego zapachu i złotego koloru w rondelku. Następnie zalewamy ją napojem sojowym i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem, aż wchłonie cały płyn.
Dodajemy wiórki kokosowe (do smaku), pokrojone daktyle i kakao. Gotujemy jeszcze chwilę, aż wszystko się ze sobą połączy (innymi słowy, lekko rozgotuje). Po przestudzeniu wilgotnymi dłońmi formujemy z kaszy małe kulki i obtaczamy w dowolnej posypce (u mnie wiórki+mąka kokosowa). 
Wykładamy naczynko żaroodporne papierem do pieczenia i układamy w nim trufle. Zapiekamy w 200 stopniach C do zarumienienia.

Smacznego :)







Dzisiaj zakupy z siostrą - mam nadzieję, że wrócę zadowolona i ze wszystkim, co chciałam :)

PS. Przepraszam za taką ilość zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować ;P


czwartek, 28 sierpnia 2014

223/ Ciacho dobre na wszystko

Wczoraj odkryłam kolejny pyszny wariant smakowy mikrofalowej babeczki! W roli głównej występują dynia, kokos i daktyle. Naprawdę boskie połączenie, które zasmakowało też tacie. Koniecznie musiałam je powtórzyć przy śniadaniu. 
Wiem, wiem - w mikrofali nie jest zdrowo (ale przecież uczę się, że nie zawsze tak musi być). Wykorzystuję ją jednak tylko do przygotowywania takich wypieków, czyli... tak naprawdę, to nie tak, jak powinna być wykorzystywana :P 

Czy was też dobija to tragiczne światło? >.< 



Ciacho dyniowo-kokosowe z daktylami w kubku, podane z domowym dżemem jagodowym i wiórkami kokosowymi
Pumpkin-coconut mug cake with dates, served with home-made blueberry jam and shredded coconut

4 łyżki puree z dyni
2 małe, przepiórcze jajka lub pół kurzego
1 łyżka oleju (opcjonalnie, ale wypiek będzie lepszy z tłuszczem)
2 łyżki wiórków kokosowych
4 łyżki mąki żytniej (jasnej)
1 duża łycha mąki kokosowej
3/4 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej
4 suszone daktyle + wrzątek

 Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na chwilę, aby zmiękły (można je też ugotować).
Mus z dyni mieszamy z jajkami i olejem. Wsypujemy mąki, sodę oraz wiórki kokosowe i mieszamy dokładnie.
Następnie dodajemy daktyle razem z wodą, w której się moczyły (rozrzedzi masę). 
Ciasto powinno być bardzo gęste, ale mokre  i lekko lejące się. 
Pieczemy przez ok. 10 minut w mikrofali (do suchego patyczka.)
Smacznego!

Ta piękna para...

***
Na drugie śniadanie były naleśniki gryczane (a w zasadzie gryczano-ryżowe, bo cierpię na deficyt tej pierwszej mąki). Tym razem mam zdjęcie, ale tylko samych naleśników. Podałam je na wytrawnie, jako wrapy, ale świetnie nadają się też do słodkiego nadzienia :) Przepis na nie dodam, gdy będę miała więcej zdjęć. Chciałam pokazać, że z mieszanki tych mąk (lub samej gryczanej, ryżowej) wychodzą! I to nawet mi - słynnej naleśnikowej kalece. Jeśli mi się udają, to znaczy, że każdy może je usmażyć :)







Mogłabym użalać się nad sobą,  nad tym, co mi się przytrafiło i narzekać na swój los. Na to, przez co przechodzę, ale...

"Co ludzie zwykle nazywają swym losem, jest przeważnie tylko ich własną głupotą"

 - Artur Schopenhauer



środa, 27 sierpnia 2014

222/ Babeczki z rana

Ładny mam dzisiaj numerek :)
Dzisiejsze śniadanie zostało przygotowane wczoraj. Miałam ochotę na jakieś ciacho i nie mogłam się zdecydować pomiędzy dwoma smakami - bananowo-czekoladowymi z wiórkami kokosa, a dyniowo-brzoskwiniowymi. W końcu wybrałam oba i upiekłam je w postaci małych muffinek. Tym sposobem nie jest to egoistyczne śniadanie, bo trochę zostało dla reszty rodzinki :)



Śniadaniowe muffinki: (pół pełnoziarniste) żytnie dyniowe z brzoskwinią ufo i musli Mixit oraz bananowo-kakaowe z wiórkami kokosowymi z mąki z ciecierzycy; kawa zbożowa
Breakfast muffins: (half) wholegrain rye muffins (pumpkin-peach with muesli Mixit) and chickpea flour muffins (banana-cocoa-coconut), 




Czekoladowe muffinki:
1 banan
2 przepiórcze jajka
1 łyżka oleju rzepakowego
1 łyżka kakao
7 łyżek mąki z ciecierzycy
3/4 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta stewii w proszku
garść wiórków kokosowych
ok. 1/4 szklanki mleka sojowego

Banana rozgniatamy z jajkami, olejem i mlekiem. Dodajemy przesiane suche składniki i dokładnie mieszamy. Jeśli masa jest zbyt gęsta, rozrzedzamy ją większą ilością mleka lub innym płynem.


Dyniowe muffinki:
4 łychy musu dyniowego
2 przepiórcze jajka
3 łyżki mąki żytniej razowej (2000)
4 łyżki mąki żytniej jasnej (720)
cynamon, imbir
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta stewii w proszku
1 mała brzoskwinia ufo
garść musli Mixit na wierzch
1/4 szklanki mleka sojowego

Mus dyniowy mieszamy z olejem, jajkami i mlekiem. Następnie łączymy z przesianymi suchymi składnikami, a następnie dodajemy  bardzo drobno pokrojoną brzoskwinię(!)

Pieczemy w temp. 175 stopni C do suchego patyczka - czekoladowe ok. 25 minut, a dyniowego ok. 35 min.

***
Wrócił aparat :) Niestety nie na długo... Dobrze, że ten drugi też się jakoś nadaje.

wtorek, 26 sierpnia 2014

221/ Ciągle dyniowo

Miał być dyniowy chlebek, dyniowe gofry, dyniowy placek... Ostatecznie chciałam zjeść dyniowe kulki owsiane na mleku sojowym. Patrząc na żółtą, słoneczną owsianą masę pomyślałam jednak, że krem byłby lepszy. Masa była rzadka, a nie chciałam dodawać mąki, bo uznałam, że to byłoby już za dużo - miałam w zamiarze zjeść jeszcze trochę ciasta. Więc ostatecznie powstał budynio-krem, podany w towarzystwie ryżowej, herbacianej babki :)

Mimo tego, że krem nie był najgęstszy, był pyszny. Smakował jak najlepsze kluseczki lane, które mama robiła mi jak byłam malutka. Zdecydowanie wolałam te jajeczne kluseczki od płatków z mlekiem.



Dyniowo-gruszkowy krem owsiany z jajkiem i cynamonem na mleku (napoju) sojowym, ciasto ryżowe z zieloną herbatą i gruszką
Pumpkin-pear spicy oat cream with egg, soy milk and home-made rice flour matcha cake

1 mała gruszka
3 łychy musu dyniowego
4 łyżki płatków owsianych
jajko
świeżo tarta kora cynamonu
mleko sojowe - 1 szklanka (u mnie pół na pół z wodą) + odrobina do masy na krem

Płatki owsiane zalewamy wrzątkiem i odstawiamy do napęcznienia. Gruszkę trzemy na tarce i łączymy z musem dyniowym, jajkiem i cynamonem. Następnie dodajemy do masy płatki* i trochę  mleka. Masa powinna być konsystencji gęstej śmietany. 
Mleko wlewamy do rondelka, doprowadzamy do wrzenia i wlewamy masę jajeczną, ciągle mieszając. Gotujemy do zgęstnienia. 
Smacznego :)

*możemy też zmiksowaćć płatki, aby krem był gładki ;P




poniedziałek, 25 sierpnia 2014

220/ Dyniowe fanaberie

Gdy zobaczyłam wczoraj placki dyniowe u  Agnieszki, wiedziałam, do czego wykorzystam moją dynię... A do połączenia dynia-kokos chyba nie muszę nikogo zachęcać? :)

Wczorajszy mały-duży kroczek: ja, unikająca cukru białego, jak i brązowego czy nawet trzcinowego - wylizywałam masę po cieście słodzonym cukrem trzcinowym między posiłkami. Nigdy tego nie robiłam, a jeśli już - potem było plucie, płacz i zgrzytanie zębów. Co jak co, ale pozbyć się tego, co niepotrzebnie (w moim mniemaniu) wzięłam do ust, to potrafiłam. Wyrzuty sumienia gwarantowane, ale... trzeba nauczyć się je jakoś zagłuszyć innymi głosami. Przyjemniejszymi.




Gryczano-kokosowe placki na musie z dyni Hokkaido z miodem i świeżo tartą korą cynamonu
Coconut-buckwheat pumpkin pancakes with honey and fresh cinnamon

+ Tradycyjnie jeden placek prosto z patelni z dżemem, żeby sprawdzić 'czy już' i kilka suszonych daktyli







PRZEPIS:
kilka łyżek puree z dyni (3-5)
jajko
2 łyżki mąki kokosowej
2 łyżki wiórków kokosowych
4 łyżki mąki gryczanej
pół płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej
łyżeczka oleju rzepakowego
woda/mleko

Suche składniki mieszamy w misce. W osobnej misce do musu z dyni dodajemy jajko i olej, mieszamy. 
Łączymy suche składniki z mokrymi, a następnie rozrzedzamy ciasto płynem i smażymy placki na bardzo dobrze rozgrzanej patelni (u mnie teflonowej) bez dodatku tłuszczu.

Smacznego! :)


***


Macie ochotę na mały grzech? :)
Na ciasto (wyżej już wspomniane) zapraszam:




niedziela, 24 sierpnia 2014

219/ Jaglana a'la bounty

W końcu moja ulubiona jaglana! Tak bardzo za nią tęskniłam :D Nie wiem jak jest u Was, ale u mnie zdecydowanie zwycięża z owsianką :) Ostatni raz jadłam ją... 13 lipca. Wstyd i hańba!

Wczoraj z tym rodzinnym przyjęciem było jednak trochę inaczej - nie pojechaliśmy na samo przyjęcie, bo tata nie czuł się najlepiej (po prostu nie był w imprezowym nastroju), więc zdecydowałyśmy z mamą, że kupimy prezent i wpadniemy na chwilkę, by go wręczyć i pobawić się z solenizantem.
Jednak gdy zdobyłyśmy idealny prezent (boski samochodzik policyjny - do 5 roku życia, wszystkie dzieci go pokochały :D) i dotarłyśmy do mieszkania siostry... była w kompletnej rozsypce. Zakupy w torbach, na przejściu przed drzwiami; tort nie zrobiony; sałatki nie zrobione; podłoga nie odkurzona, dziecko nie przebrane, stół nie ustawiony (i co za tym idzie, nie nakryty); no i sama siostra z mężem nie ubrani. Musiałyśmy jej pomóc. Na miejscu byłyśmy po 14,  a impreza miała zacząć się o 16. Dużo czasu nie miałyśmy.
Gdy zabierałyśmy się za tort, okazało się, że nie ma kluczowego składnika lukru - glukozy. Musiałam więc pędzić do sklepu. W każdym, do którego wstąpiłam słyszałam "akurat dzisiaj nie ma", a apteki były pozamykane. Z wyjątkiem jednej, do której dotarła mama.
Jak już większość rzeczy była przygotowana (no i na miejscu było już kilkoro gości), wzięłyśmy się za sprzątanie, a potem pojechałyśmy do sklepu - trzeba było zrobić na szybko zakupy do domu, bo było już późno. Tata spodziewał się nas od 15-16 i był na nas bardzo obrażony, gdy wróciłyśmy.

Pierwszy krok był i trochę go nie było - zjadłam trochę sałatki z nieznajomego pochodzenia szynką (swoją drogą, ciekawe ile było w niej mięsa ;p) i innymi różnymi 'cudakami', których składu nie znam. No i z majonezem. 




Kasza jaglana na mleku kozim i wodzie z suszonymi daktylami, wiórkami kokosowymi, kakao, gorzką czekoladą 85% i Mixit
Millet porridge with goat's milk and water, dried dates, coconut chips, cocoa, dark chocolate and Mixit



Pomysł na taką kaszę przyszedł mi do głowy, jedząc musli od Mixit. Dlaczego? W mojej mieszance znajdowały się daktyle, ziarna kakaowca i chipsy kokosowe. W połączeniu smakowały jak bounty. Tylko o wiele lepsze, bo nie takie przesłodzone i w pełni naturalne. Lepszy byłby krem, ale nie chciałam hałasować z rana ;)
***
Słucham głównie starej muzyki. No może czasami podczas słuchania radia wpadnie mi do ucha coś "współczesnego" z chwytliwą melodyjką i głupim tekstem. Można sobie posłuchać i potańczyć, czy pobiegać* i tyle.
 Jednak każda reguła ma swoje wyjątki, a wyjątkiem od reguły "słucham staroci" jest ten pan :)






*chociaż do tych celów wolę Demi Lovato, ona przynajmniej śpiewa o czymś. Dobra, może ona też jest wyjątkiem i przy tym... inspiracją?










sobota, 23 sierpnia 2014

218/ Kokos z gryką w towarzystwie marchewki

Czas bardzo szybko płynie. Nie wiem jak, ale gdzieś zgubił mi się jeden tydzień. Myślałam, że mój siostrzeniec ma przyjęcie urodzinowe w przyszłym tygodniu. Naprawdę, byłam święcie o tym przekonana.
Uświadomiła mnie moja mama w czwartek, gdy powiedziała, że muszę upiec biszkopty na tort. 
Ech, to wakacyjne rozkojarzenie... każdy dzień wygląda tak samo, aż w końcu nie wie się, czy to niedziela czy może środa :) Niestety, już niedługo :<

Słowem zakończenia, dzisiaj 'rodzinna imprezka'. Może czas na pierwszy krok? 
Czy będę miała wystarczająco dużo siły i woli?





Marchewkowe ciacho kokosowo-gryczane z mikrofali, nadziane czekoladą i podane z miodem
Carrot coconut-buckwheat mug cake with chocolate and honey


1 duża marchewka
3 łyżki mąki kokosowej
4 łyżki mąki gryczanej
niecała, bardzo płaska łyżeczka sody/proszku dp
1 jajko
szczypta stewii w pudrze
1 kostka gorzkiej czekolady
woda - do konsystencji
1 łyżka oleju/masła

Marchewkę ścieramy na tarce - u mnie połowę na średnich, a resztę na bardzo drobnych oczkach. Dodajemy jajko, olej i mieszamy. Masę łączymy z suchymi składnikami, a następnie rozrzedzamy wodą. Na koniec dodajemy posiekaną gorzką czekoladę. Przekładamy ciasto do ulubionego kubka (najlepiej jakby był większy, bo inaczej część odpadnie podczas 'pieczenia', jak w moim przypadku) i umieszczamy w mikrofali na ok. 10 minut.
Można też upiec w piekarniku w temp. 180 stopni C przez ok. 30 min.

Smacznego :)








***
Pewnie już zauważyliście, że zmieniłam 'trochę' wygląd bloga.... No dobra, postawiłam na coś zupełnie innego i moim zdaniem wyszło świetnie :D
Bardzo pomocna okazała się Karolina, która poświęciła swój wolny czas i przygotowała dla mnie szablon :) (Jeszcze raz dziękuję, kochana :*) Przez długi czas szukałam szablonu, który byłby minimalistyczny, ale zarazem też praktyczny i nie wybrakowany. Jak zobaczyłam ten delikatny, dziewczęcy różowy to nie pragnęłam już żadnego innego wyglądu :3
Do szablonu dorobiłam nagłówek (mam nadzieję, że nie przesadziłam ;p) w podobnym stylu i jestem zadowolona.




piątek, 22 sierpnia 2014

217/ Cynamonowo-czekoladowy przekładaniec

Dziękuję Wam wszystkim za rady. Nadal zastanawiam się, czy nie lepiej będzie, jeśli usunę ten wpis (i inne na ten temat). Najgorsza w tym wszystkim jest bezradność, którą ciągle odczuwam. Sama jestem sobie winna i sama muszę z tego wyjść. Problemem jest to, że po prostu nie potrafię. Jeśli czegoś nie chcę zjeść - z różnych powodów: po E-coś tam, bo cukier, bo nie ta mąka, bo syropy, bo utwardzone oleje, bo konserwanty... To po prostu tego nie tknę. Nawet jakbym tego bardzo chciała, nawet jeśli ktoś próbowałby mnie do tego zmusić. Mogłabym wtedy zacząć krzyczeć, płakać, sprzeciwiać się... ale nadal bym tego nie tknęła. To jest bezradność.
Drugim problemem jest to, że wcale nie chcę jeść takich rzeczy. Naprawdę, chciałabym mieć zdrowe podejście do życia, jedzenia... do wszystkiego. Ale nie chcę obżerać się jakimś śmieciowym jedzeniem, bo to nie jest przecież dobre dla mojego organizmu. Czy to jedyne wyjście?
Martwię się, że na moją... obsesję (mogę tak to nazwać?) ma swego rodzaju wpływ blogosfera. I to niezbyt pozytywny....
Wiem, że muszę się przełamać, znaleźć w sobie siłę... Bo życie dyrygowane przez jedzenie to nie życie. To wieczne więzienie i udręka, a ja muszę się uwolnić.
Po prostu... jestem zmęczona.

Węgle podane z węglami. Trochę ciężko się o tym myśli, ale smakuje dobrze.



Kasza pęczak na mleku (kozim)i wodą z cynamonem, przekładana smażonymi na maśle z miodem i kakao śliwkami i musli Mixit
Milky barley groats with cinnamon, plums fried with butter, honey and cocoa and musli Mixit

Gdy było upalnie, zajadałam się gorącymi owsiankami. Gdy robi się coraz chłodniej, w łaski wracają śniadania na zimno. Paradoksalnie.

Dzisiaj znowu wstałam bardzo wcześnie z powodu skurczów. Dostarczanie magnezu ciągle trwa.

czwartek, 21 sierpnia 2014

216/ Upiekłam wczorajszy krem!

Po wczorajszym śniadaniu zostało mi jeszcze pół puszki fasoli. Co mogłam zrobić? Fasolowe brownie! :D
Myślałam o tym już wczoraj przy jedzeniu - pieczony pewnie smakowałby jeszcze lepiej ;D No i jednocześnie miałam i nie miałam racji. Zarówno krem, jak i ciasto są świetne i pyszne na swój sposób, nie da się orzec, co lepsze ;)
Do masy na ciasto dorzuciłam garść musli od Mixit - płatki zniknęły w cieście, ozdrawiając je jeszcze bardziej, a orzechy i owoce były urozmaiceniem. To był dobry pomysł :)
Muszę szczerze przyznać, że kakao na wodzie z miodem i chilli smakuje o wiele lepiej niż na mleku. Tamto jest jakieś nijakie. Tak, połączenie kakao+mleko już mnie nie kręci, oj nie. Nowa, słodko-ostra wersja o wiele bardziej mi podchodzi :D



Fasolowe brownie z mixit i gorzką czekoladą, podane z kakao z chilli i miodem
Bean brownie with mixit musli and dark chocolate, served with hot cocoa with chilli and honey






pół puszki fasoli czerwonej (120g)
2 jaja od szczęśliwej kurki
3 czubate łyżeczki kakao
1 łyżka oleju
szczypta stewii w proszku
cynamon
pół łyżeczki sody oczyszczonej (płaskiej)
garść musli od Mixit
1-2 kostki bardzo gorzkiej czekolady (92%)


Fasolę miksujemy dokładnie z jajkami i olejem. Gdy uzyskamy gładką masę, dodajemy sodę, kakao i stewię  i ponownie miksujemy. Na koniec dodajemy posiekaną czekoladę i musli. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku do 180 stopni C przez ok. 30 minut.

Smacznego! :)

Moja pierwsza współpraca - Mixit: skomponuj własne musli!

Aloha! :)

Wczoraj dotarła do mnie paczka od firmy Mixit - zajmuje się ona produkcją musli, ciasteczek i komponowaniem różnych mieszanek bakalii. Pani Karolina, która kontaktowała się ze mną w sprawie współpracy, była bardzo miła i cierpliwie odpowiadała na wszystkie moje pytania. Na początku nie byłam przekonana do skomponowania tam mojego musli, ale potem zmieniłam zdanie. Dlaczego właśnie ta firma?
-  powstała z inicjatywy młodych ludzi, którzy chcieli spróbować czegoś nowego i otworzyli własny biznes ( marzenia się spełniają!) :)
- strona internetowa jest bardzo przejrzysta, estetyczna, łatwa w obsłudze; wszystko jest tam posegregowane i na swoim miejscu,
- posiada w asortymencie szeroki wachlarz produktów: od 'super jedzenia' takiego jak nasiona chia, jagody goji po najzwyklejsze płatki kukurydziane;
-  jest przyjazna dla alergików i osób chorujących na celiakię,
- oprócz musli możemy skomponować także ciasteczka, kasze, mieszanki orzechów, suszonych owoców,
- musli jest pakowane w estetyczne i ładne tuby,
- możemy zobaczyć wartość odżywczą skomponowanego już musli,
- najważniejsza rzecz: sami wybieramy do naszej mieszanki to, co chcemy - tworzymy niepowtarzalne, NASZE musli,
- oprócz tego, że sami wybieramy składniki (wiemy, co jemy), widzimy także, z czego składają się te produkty i skąd pochodzą.


                         
Myślę, że te argumenty przemawiają znacząco na korzyść Mixit. Jednak, wracając do mojej paczki - w środku znalazłam śliczną tubę pełną smakołyków. Otworzyłam ją i... zakochałam się w jej zawartości. Od razu po zdjęciu wieczka do moich nozdrzy uderzył słodki, wspaniały, waniliowy zapach i wprost się rozpłynęłam. Jednak musli jak to musli - do wąchania nie służy, więc przejdźmy do oceny smaku - a gwarantuję, że smakuje lepiej niż pachnie!







Kaczuszki wiedzą, co dobre :)


Nazwałam swoją mieszankę "Tropikalny Raj" i nie pomyliłam się. Naprawdę smakuje nieziemsko :D
W skład mojego musli wchodzą:
- płatki owsiane,
- chipsy owsiane,
- chipsy gryczane,
- jagody goji,
- mielona wanilia,
- ziarno kakaowca,
- chipsy kokosowe,
- daktyle,
- mango,
- orzechy macadamia,
- amarantus ekspandowany.





W tubie możemy znaleźć bardzo dużo bakalii, co mnie zdziwiło, bo zazwyczaj z sklepowych mieszankach ze świecą w ręku można szukać orzechów - a tutaj? A tutaj ich nie brakuje, w dodatku są w bardzo dużych kawałkach, a czasami nawet w całości. Ogólnie musli jest bardzo dobre - skradło nie tylko moje serce, ale także moich najbliższych. Uważają, że to najlepsze płatki, jakie jedli i muszę się z nimi zgodzić. Z musli od Mixit może konkurować tylko domowa granola, ale to już zupełnie inna rzecz.
Jest pyszną przekąską do chrupania, ale podane w sposób tradycyjny chyba jeszcze lepiej. Mleko nabiera od niego waniliowo-czekoladowego smaku i aromatu, a płatki nie rozmiękają zbyt szybko.
Jedyną 'wadą' (jeśli w ogóle mogę to tak nazwać) jest to, że musli jest słabo wymieszane i więcej owoców i orzechów znajduje się w głębi opakowania. Nie jest to jednak duży problem, bo z łatwością można zrobić to samodzielnie potrząsając tubą.






Podsumowując -  musli od Mixit, jest smaczne, zdrowe i dokładnie takie, jak chcemy. Będzie świetnym rozwiązaniem, jeśli nie mamy czasu na skomponowanie domowej mieszanki, a nie chcemy jeść tych gotowych ze sklepu. Nie zawiedziecie się, na pewno będzie Wam smakować :) Myślę, że taka tuba nada się też na prezent.
Niebawem ukażą się moje pomysły i przepisy z wykorzystaniem zawartości mojej tuby. Jeżeli jesteście ciekawi - serdecznie zapraszam :)



Gorąco polecam zakupy w Mixit i skrycie mam nadzieję, że uda mi się współpracować z tą firmą ponownie i jeszcze nie jednokrotnie zetknę się z ich produktami.