piątek, 22 sierpnia 2014

217/ Cynamonowo-czekoladowy przekładaniec

Dziękuję Wam wszystkim za rady. Nadal zastanawiam się, czy nie lepiej będzie, jeśli usunę ten wpis (i inne na ten temat). Najgorsza w tym wszystkim jest bezradność, którą ciągle odczuwam. Sama jestem sobie winna i sama muszę z tego wyjść. Problemem jest to, że po prostu nie potrafię. Jeśli czegoś nie chcę zjeść - z różnych powodów: po E-coś tam, bo cukier, bo nie ta mąka, bo syropy, bo utwardzone oleje, bo konserwanty... To po prostu tego nie tknę. Nawet jakbym tego bardzo chciała, nawet jeśli ktoś próbowałby mnie do tego zmusić. Mogłabym wtedy zacząć krzyczeć, płakać, sprzeciwiać się... ale nadal bym tego nie tknęła. To jest bezradność.
Drugim problemem jest to, że wcale nie chcę jeść takich rzeczy. Naprawdę, chciałabym mieć zdrowe podejście do życia, jedzenia... do wszystkiego. Ale nie chcę obżerać się jakimś śmieciowym jedzeniem, bo to nie jest przecież dobre dla mojego organizmu. Czy to jedyne wyjście?
Martwię się, że na moją... obsesję (mogę tak to nazwać?) ma swego rodzaju wpływ blogosfera. I to niezbyt pozytywny....
Wiem, że muszę się przełamać, znaleźć w sobie siłę... Bo życie dyrygowane przez jedzenie to nie życie. To wieczne więzienie i udręka, a ja muszę się uwolnić.
Po prostu... jestem zmęczona.

Węgle podane z węglami. Trochę ciężko się o tym myśli, ale smakuje dobrze.



Kasza pęczak na mleku (kozim)i wodą z cynamonem, przekładana smażonymi na maśle z miodem i kakao śliwkami i musli Mixit
Milky barley groats with cinnamon, plums fried with butter, honey and cocoa and musli Mixit

Gdy było upalnie, zajadałam się gorącymi owsiankami. Gdy robi się coraz chłodniej, w łaski wracają śniadania na zimno. Paradoksalnie.

Dzisiaj znowu wstałam bardzo wcześnie z powodu skurczów. Dostarczanie magnezu ciągle trwa.

18 komentarzy:

  1. Węglowodany są pyszne! :D Dobrze, że nie chcesz jeść niczego śmieciowego, ale jednak przydałoby się trochę dystansu do pewnych rzeczy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dystans by się przydał... o zdrowiu świadczyłby chyba fakt, że wiem, że MOGĘ zjeść i nie umrę od jednego kęsa, ale nie muszę, jeśli nie chcę... Muszę po prostu pokonać lęki i się przełamać, tak?

      Usuń
  2. Ja już na zimne śniadania mam coraz mniej ochoty i odwagi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie węglowodany są i pyszne i zdrowe ;)
    Czeko śliwka <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Węgle z węglami? I co w tym, kurczę, dziwnego? :P
    Bardzo ważne jest to, że już sama chcesz z tego wyjść, naprawdę mocno. Zobaczysz, będziesz robić stopniowe postępy, a potem rzeczy niemieszczące Ci się w głowie nie będą robić na Tobie najmniejszego wrażenia. Zawsze zaczyna się od małych kroczków. Zaakceptuj swoje ciało, a potem przyjdzie i czas na psychikę. Osobiście, uważam, że blog daje bardzo wiele, ale staraj się nie zaglądać na te, gdzie owsianka = 20g płatków owsianych ;)
    Dostarczaj magnez, dostarczaj :-]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węgle z węglami to całkiem smaczne rozwiązanie. Trzeba po prostu zapomnieć o tym, że to one ;p
      Postaram się. Nie wiem, co by się ze mną działo, gdybym nie dostrzegała problemu... albo gdybym nie miała tego z siebie gdzie, komu wyrzucić. Napisać zawsze łatwiej niż powiedzieć, a miałam nadzieję, że ktoś... pomoże? Jeśli tak można to nazwać.

      Usuń
  5. Węgle to energia do życia i szczęście! :D Takie śniadanie jest właśnie paliwem dla mózgu :) Postaraj się wyłączyć te myśli, zająć się czymś, aby o tym zapomnieć.

    Życie zajęte myślami o jedzeniu to nie jest życie. Szkoda życia na takie głupoty!
    Przecież nie musisz jeść tych produktów z konserwantami, olejami, e-coś tam itd. na co dzień, ale kluczem jest zrozumienie, że jeśli zjesz takie od czasu do czasu, to nie umrzesz, nie padniesz nagle i nie utyjesz nagle nie wiadomo ile. Trzeba znaleźć złoty środek, bo żadne skrajności nie są dobre dla psychicznego zdrowia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle się staram.
      Właśnie z tym mam problem - jak jem coś bardzo słodkiego, tłustego (nawet jeśli domowego) to mam wrażenie jakby od razu psuły mi się zęby, spodnie robiły się za ciasne, a cera tragiczna...

      Usuń
  6. Ciężko mi tu cokolwiek napisać - rozmawiałyśmy już o tym kiedyś... Nie trać siły i wiary, walcz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana jestem pewna, że dasz radę...
    Świetna zmiana bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słonko, sama musisz podjąć decyzję. To, co napisałaś, dokładnie jakbyś wyjęła mi to z ust. Też zastanawiam się czy to kiedyś minie, czy będę miala zdrowe podejście do jedzenia. Ale pamietaj, że nie musisz jeść 100% zdrowo, ważne jest aby znaleźć gdzieś balans, jeden batonik nie uczyni cię grubą, jeden fast food nie pozatyka Ci żył, pamiętasz, że masz ŻYĆ nie tylko egzystować. Trzymam kciuki aby wszystko się ułożyło, wiem jak to trudno...tkwić w tym bagnie. A węglowodany to ma być podstawa diety, zaufaj mi idę na dietetykę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, po prostu... Jest ciężko.
      Muszę wziąć się garść, żeby nie zrobiło się trudniej. Im szybciej, czym lepiej... Teraz potrzebuję tylko siły i odwagi, by wykonać pierwszy krok..

      Usuń
  9. Dobrze, że masz w sobie wolę walki. Tak trzymaj.
    Ładnie tu u Ciebie, bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładny nowy wygląd bloga! ;)
    A takim przekładańcem bym nie pogardziła.

    OdpowiedzUsuń
  11. węgle rządzą :) Podoba mi sie bardzo nowy wyglad bloga <3 !

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie musisz jeść ani śmieciowo, ani ortorektycznie. Musisz znaleźć równowagę bo to ona jest ZDROWA np. jestem u koleżanki, a jej mama upiekła pyszne ciacho, a co tam - wezmę kawałek. Jeżeli boisz się że np. przytyjesz od razu, albo cera Ci się pogorszy to poczekaj parę dni a sama zobaczysz, że nic a nic się nie stało. A tak w ogóle to nie możesz być taka ograniczona. Tego nie, to węgle, to za dużo tłuszczu/kalori/ bla bla bla... po prostu troszkę wyluzuj. Ja z osoby która zawsze czytała etykiety, nie jadła żadnych substancji chemicznych ( tych nieznanych, różnych e itd. - rozumiesz), ważyła WSZYSTKO nawet wodę, jadła 100 kalorii dziennie, ćwiczyła ZAWSZE po kolacji minimum 20 min bardzo intensywnie i była ograniczona w czterech ścianach ZMIENIŁA SIĘ. Małymi kroczkami przez ROK ze 100 kalori aż do zapotrzebowania, teraz czytam sporadycznie etykiety bo przez starą obsesję i tak jem b.zdrowe rzeczy ale gdy mam ochotę na coś z cukrem to pokręcę chwilę nosem, ale po chwili zapomnę :D no idziemy dalej... już nie ważę produktów, nie ćwiczę po kolacji (ba! ja rzadko ćwiczę :D tylko jogę i rozciąganie), nie boję się węgli o 20 choć spać idę najpóźniej o 22:30 i najważniejsze - nie jestem już tak ograniczona. mogę wyjść z kimś do sklepu, kina itd. czasem się boję ale to pokonuję
    Jeszcze raz powodzenia, mam nadzieję że choć ociupinkę dodałam Ci motywacji i siły, że się da. A tak w ogóle moja anoreksja zaczęła się podobnie od komentarza dziadków i przy (o matko jak wysokim! <- to sarkazm) bmi 20.

    OdpowiedzUsuń

Śmiało wyraź swoje zdanie! Każdy Twoje słowo się liczy :)