niedziela, 28 września 2014

251/ Niedzielne plackowanie

Dzisiaj placuszki owsiane (które wbrew pozorom przygotowuje się bardzo szybko, więc będą pojawiać się coraz częściej) z dodatkiem inki wanilia-pomarańcza o mega chemicznym zapachu, przez który nie sposób jej pić. Na szczęście w plackach nie było tego tak czuć, ale i tak następnym razem (o ile będzie następny raz) dam jej mniej. Podane z jabłkiem, bo nie przejmuję się tym, że podobno nie wolno jeść surowych owoców rano. Miałam ochotę to zjadłam, o.



Waniliowe placuszki owsiane z nutką pomarańczy nadziane rodzynkami, podane z jabłkiem, cynamonem i miodem
Vanilla-orange oatmeal pancakes with raisins, apple&cinnamon and honey



***

Przepraszam! Przepraszam, że Was tak zaniedbuję, ale w szkole naprawdę nie dają nam chwili wytchnienia, a w wolnym czasie (o ile trochę go mam) spotykam się z koleżankami, by ćwiczyć układ  taneczny na w-f. Naprawdę, staram się jak mogę, ale po prostu w tygodniu bardzo rzadko włączam komputer. Trochę mi przykro, że z tego powodu ubywa mi obserwatorów.... No cóż, dziś spróbuję znaleźć chwilę, by przejrzeć Wasze blogi... Uwierzcie mi, że nawet, jeśli nie skomentuję, to czytam.

sobota, 27 września 2014

250/ Ale... z kaszy jaglanej?

Dzisiaj sobota, więc było trochę czasu na coś wymyślnego... padło na knedle z kaszy jaglanej, które planowałam zrobić już od jakiegoś czasu. Szczerze, to nie przypuszczałam, że coś z tego wyjdzie. Po prostu nie dowierzałam - moja mama mówiła, że się rozlecą podczas gotowania, a mi również przeszło to przez myśl. Jednak te kluski pozytywnie mnie zaskoczyły, bo podczas gotowania nie rozleciała się ani jedna! Dwie rozpadły się podczas ich wyjmowania z wody, bo gotowałam je troszkę za długo i wyjmowałam nieodpowiednią łyżką.

A jeśli chodzi o ich smak... Na pewno je powtórzę i na pewno zrobię ich więcej :D


Waniliowe jaglane knedle ze śliwkami, podane z miodem i cynamonem
Vanilla millet dumplings with plums, honey and cinnamon

***
Zostałam nominowana przez cudowną Ewę :) chyba każdy (oprócz mnie ;p) wziął już udział w tej zabawie. Jednak jeśli nie, to zapraszam i tłumaczę zasady, należy:

- nominować 15 blogów do wyróżnienia,- poinformować wybranych przez siebie blogerów o wyróżnieniu,
- wyłonić o sobie 7 faktów,
- podziękować blogerowi, który Cię nominował u niego na blogu,
- zawiesić nagrodę na swoim blogu.


  

1. Jestem nieśmiała i bardzo łatwo się denerwuję - czy to recytacja, czy sprawdzian, czy odpowiedź, czy może rozmowa z kimś kogo nie znam.... Od razu przyspiesza mi bicie serca i cała zaczynam się trząść.
2. Mam całkiem sporo lęków, z którymi ciągle staram się walczyć. Wszystkie sprowadzają się do jednego: boję się, że się wywalę, przewrócę, spadnę, wykręcę, coś sobie złamię podczas czegoś tam i będzie mnie bolało. To absurdalne, bo jak już się to stanie, to nie jest to straszne - Zdarłam sobie kolana? Obiłam pupę? Trudno, przecież nic mi nie jest.... Trudniejszy jest moment przed tym.
3. Jestem bardzo ambitna. Stawiam sobie poprzeczkę wysoko (czasem za wysoko) i staram się dawać z siebie wszystko. 
4. Kiedyś nie wyobrażałam sobie połączenia wanilii z cynamonem, a teraz je uwielbiam ;)
5. Kiedyś nie przepadałam (no dobra, jeśli mam być szczera - nienawidziłam) sportu, ale jakiś czas temu zrozumiałam, że potrafi działać cuda. Przykładowo bieganie - to świetna zabawa, która sprawia, że od razu lepiej się czujemy :D Jednak, jeśli jakieś dwa lata temu powiedzielibyście mi, że będę dobrowolnie biegała, ot tak - nie uwierzyłabym Wam.
6. Lubię mieć długie, pomalowane paznokcie. Po prostu bardziej mi się podobają :)
7. Ludzie mówią, że albo jest się wielbicielem kotów, albo psów, a ja mówię, że to bujda! Jestem zarówno 'psiarą', jak i 'kociarą' i dobrze mi z tym - zwłaszcza, jak na moich kolanach kot bawi się z psem ;)

piątek, 26 września 2014

250-254/ Rozgrzewające z rana

Oni chyba oszaleli z tymi sprawdzianami. Prawdziwy maraton zaczyna się dopiero w poniedziałek, a ja już padam na twarz.




Owsianka karmelowa* z prażonymi nerkowcami

*rooibos karmelowy i daktyle



Owsianka z jabłkiem, cynamonem, mieszanką studencką i miodem



Płatki ryżowe kakao-chilli z miodem i chlebkiem bananowym


Waniliowa owsianka z jabłkiem, cynamonem i orzechami laskowymi

***

Dziękuję Ewie za nominację, postaram się napisać moje  fakty jutro :)

poniedziałek, 22 września 2014

249/ Dynia z wanilią

Z dyniowych pyszności ostatnim razem próbowałam placuszków, muffinek, owsianego kremu, gofrów... A jakoś nie wypróbowałam najzwyklejszej owsianki. Aż dziwne ;) Dzisiaj naprawiam to moje niedopatrzenie ;) W kolejce czeka dyniowy chlebek, kluseczki i... pewnie jeszcze kilka pyszności się znajdzie :)






Dyniowa owsianka na waniliowej zielonej herbacie ze świeżym kozim mlekiem, orzechami laskowymi i miodem
Pumpkin oatmeal with vanilla green tea, hazelnuts, fresh goat's milk and honey




Dzisiaj pyszny był dzień:
na śniadanie powyższa cudowna dyniowa owsianka :D
na drugie śniadanie, od teraz moje ulubione czekoladowe smoothie banan-awokado-śliwka (obłędny! awokado nadało mu niesamowitej konsystencji)
a na kolację... mocno cynamonowe pełnoziarniste orkiszowe placuszki dyniowe z oscypkiem i miodem <3 Niebo w ustach po prostu!
Do tego w piekarniku jest teraz pyszny i zdrowy chlebek bananowy z orzechami laskowymi ;)
Teraz tylko utrzymać to nastawienie do końca tygodnia.


niedziela, 21 września 2014

248/ Marchewkowe

Dzisiaj, korzystając z niedzieli i pieczenia dyni (będzie puree!), postanowiłam zjeść na śniadanie ciacho które spektakularnie opadło. I to nie byle jakie, bo owsiane i z marchewką :D No i bez dodatku cynamonu i przypraw korzennych się nie obyło :) Właśnie takiego czegoś było mi trzeba - ciepłego, jesiennego, otulającego... Teraz wkładam grube skarpety, okrywam się cieplutkim swetrem i wypijam moją zieloną herbatę z wanilią. Książki, nauka czekają.


Cynamonowo-korzenny owsiankowy wypiek marchewkowy z orzechami laskowymi i miodem
Spicy cinnamon oatmeal cake with hazelnuts and honey

Za zdjęcie przepraszam, dzisiaj wyjątkowo nie wyszły - to wydawało mi się najkorzystniejsze.

sobota, 20 września 2014

247/ Naleśnikowa sobota

Kiedyś w blogosferze była bardzo fajna akcja o takiej właśnie nazwie. Mimo tego, że gdy ona trwała mnie nie było i dziś już jej nie ma... Naleśniki w sobotę to bardzo przyjemny i smaczny zwyczaj :)
Zwłaszcza, jeśli są to gryczane naleśniki. Po prostu MUSICIE je zrobić! :D




Naleśniki z kaszy gryczanej z jabłkami duszonymi na maśle z cynamonem i anyżem, odrobina domowego dżemu 
Sweet galletes served with stewed apple with cinnamon, anise and home-made jam


Gdzieś wyczytałam, że te naleśniki to nie jakiś nowoczesny, zdrowy wymysł, tylko tradycyjne francuskie naleśniki, które są robione według tej receptury od wieków. To chyba jeszcze bardziej zachęca do ich zrobienia :)
PS. Pamiętajcie tylko, żeby po usmażeniu kłaść jednego na drugi i przykrywać talerzem - wtedy będą ogrzewać się nawzajem i będą mięciutkie - ja jednego wzięłam prosto z patelni i trochę... pękł? Jednak smaku to nie zmieniło, i tak był miękki, ale mógł prezentować się lepiej ;)

Zjadłam te dwa widoczne na zdjęciu plus jednego (pierwszego) prosto z patelni z dżemem plus jednego, placka o wielkości ogromnego naleśnika, ale grubości zdecydowanie nie naleśnikowej. Był pulchniejszy od naleśnika mojej mamy. Trochę się źle czułam, bo zapełniłam się tak, że nic więcej do żołądka mi nie wejdzie, ale... już po ptakach. Zjadłam. Etap pozbywania się tego, co już jest w drodze do trawienia na szczęście za mną, a się nie cofamy, więc... nic z tym nie mogę zrobić.
Już po wszystkim.
W dodatku dzisiaj miałam w planach lżejsze śniadanie z powodu zbliżającej się imprezy, ale... naleśniki są uważane za 'ciężkie', bo są mączne. O takich 'kaszowych' to chyba nic nie wiadomo ;p
No i... jest sobota. 
Wyłączam więc myślenie i... zobaczymy jak to będzie. 

piątek, 19 września 2014

243-6/ Naleśniki z samej gryki

Uff, jak dobrze, że już piątek! To niby dopiero początek roku, ale nauczyciele nie odpuszczają ani trochę - wyciskają wszystko, co się da. Najchętniej zakopałabym się głęboko pod kołdrą i nie wynurzała się z niej przez jakiś tydzień. Niestety to by się nie udało ;p

Aha, i odbieram tytuł najgorszego dnia tygodnia poniedziałkowi na rzecz czwartku. Naprawdę, wczorajszy dzień był straszny. Kłótnie, godzina na przystanku, chwile zwątpienia... 
Potrzebuję odpoczynku. Jednak nie jest mi to dane - jutro osiemnastka kuzynki i chyba ostatecznie się wybiorę... Może będzie jakiś grill, ciocia na diecie-bez-diety, więc coś pełnoziarnistego się pewnie też znajdzie... Jednak ja w ogóle nie chcę jeść tych rzeczy. W tym chyba problem. Nie chcę. Ale jeśli już bym chciała, i tak tego nie zrobię. Odmówię. Codziennie tak robię. Dla niektórych to małe zwycięstwa, a dla mnie... 
No cóż... postaram się odrobić 'szkolną robotę' dzisiaj, by później móc ewentualnie się pod tą kołdrą zakopać. A co będzie jutro... pomyślimy jutro.

Przynajmniej jedzenie było dobre, chociaż z jedzeniem w tym tygodniu za bardzo nie było. 





Numer jeden - naleśniki! Były tak pyszne, że zasłużyły sobie nawet na umieszczenie ich w tytule. To najszybsze, najprostsze, najbardziej banalne naleśniki, a co najważniejsze - baardzo smaczne! :D Do ich wykonania potrzebujecie tylko niepalonej kaszy gryczanej. Tak, tylko niej! Nie wiem, czy wiecie, ale można z niej różne cuda zrobić i na pewno się nie zawiedziecie. Planuję jakiś eksperyment z plackami, ale wiedzcie, że te naleśniki pojawią się u mnie na pewno ponownie. Robiąc je, zastanawiałam się, po co w ogóle w tradycyjnych naleśnikach mleko, jaja, mąka pszenna... Przecież to takie skomplikowane... a tu - wystarczy zblendować kaszę z wodą. I już :D Późniejsze ich przygotowanie jest zupełnie bezproblemowe - nie rozrywają się, są elastyczne, miękkie, przy przewracaniu nie ma najmniejszych problemów. W smaku w ogóle nie czuć, że są z gryki (przy użyciu mąki można było to stwierdzić) - mój tata się nie poznał i zjadł - a uwierzcie mi, jeśli byłoby nie dobre, to by tego nie tknął. Pomysł i przepis znalazłam tutaj.



PRZEPIS
kubek kaszy gryczanej niepalonej
zimna, przegotowana woda
+ ew. szczypta soli, olej, coś do posłodzenia

Kaszę zalewamy na noc wodą. Po tym czasie ją odlewamy i płuczemy. Miksujemy na gęstą masę i dolewamy wody do odpowiedniej konsystencji. Smażymy na dobrze rozgrzanej, lekko natłuszczonej patelni

***


Numer dwa - jaglany krem z bananem, orzechami laskowymi i kakao! Czyli trochę jak nutella, ale w o wiele smaczniejszej i pożywniejszej wersji. 
Dodałam też ubite białko, co uczyniło moją jaglankę puszystą jak chmurka... Ostatnie łyżeczki jadłam z żalem, że już się skończyło.
Cudowny początek dnia.





Piankowy krem jaglany z orzechami laskowymi, bananem i kakao, podana z miodem manuka
Fluffy millet cream with banana, hazelnuts and cocoa, served with manuka honey




***
Numer 3 - owsianka! W tym tygodniu nie mogło jej zabraknąć - otuliła, rozgrzała i posmakowała :)


Owsianka z bananem, kakao, makiem, siemieniem lnianym; podana z porządną łychą domowego dżemu jagodowo-aroniowego
Chocolate banana oatmeal with flax seeds, poppy seeds and home-made jam












wtorek, 16 września 2014

241&242/ Zakochana w gryce

"Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą"
- Św. Augustyn











Orzechowa surowa gryczanka (wegańska)
Vegan hazelnut raw buckwheat

50 g kaszy gryczanej niepalonej
60 g orzechów laskowych
szklanka wody
1 mrożony (bardzo dojrzały) banan, uprzednio pokrojony w plasterki

Kaszę i orzechy zalać zimną, przegotowaną wodą i odstawić pod przykryciem na 12-24h.
Po tym czasie odlać wodę, przepłukać i zmiksować razem z bananem do odpowiedniej konsystencji.

Postanowiłam dać tej wersji gryczanki drugą szansę i... nie pożałowałam. Zakochałam się w jej smaku i na pewno niejednokrotnie jeszcze się tu pojawi. Szkoda tylko, że robi się coraz chłodniej, a ona lepiej nadaje się do jedzenia w gorące dni. Cóż, na pewno znajdę równie smaczne zastosowania gryki, odpowiednie do chłodniejszej temperatury :)




Cynamonowo-waniliowy ryż na mleku z łychą domowego dżemu, kakao i orzechami laskowymi
Cinnamon-vanilla rice pudding with banana, cocoa, hazelnuts and home-made jam



Za zdjęcia przepraszam, ale to światło... -.-


Dostałam chyba dziś nauczkę za mój nadmiar ambicji - koniecznie chciałam poprawić bieg, więc pobiegłam po raz kolejny - z czystej chęci, bez przymusu.
Biegłam szybko, a jak zostały mi jakieś dwa metry do mety, to przyśpieszyłam jeszcze bardziej. Chyba przeceniłam swoje możliwości. Do białej linii dotarły moje... dłonie. Kolana całe starte, łokcie też A bieg jakby go nie było - pani zamiast spojrzeć na stoper, patrzyła na mój upadek. Moje poświęcenie poszło na marne ;p A było już tak blisko! 
Na początku zaczęłam myśleć, jaka to ja jestem beznadziejna, do niczego... Ale, nie każdy od razu maratony przebiegał. 
Potrzebuję czasu i... trening czyni mistrza, czyż nie? 
Kiedyś się uda, bez startych kolan ;p


niedziela, 14 września 2014

240/ Goszczę cesarza

Dzisiaj na śniadanie był słynny omlet Kaiserschmarren. Ostatnio wielokrotnie się u Was pojawiał, więc jest i u mnie ;) Na nogi nie powala, staniki nie latają ;p W smaku nie jest jakiś przepyszny, ale to może być też moja wina, bo lekko mi się przypalił, a w środku jeszcze (chyba) nie był do końca gotowy.



Czekoladowy omlet cesarski z makiem, cynamonem, jabłkiem i domowymi dżemami








Btw. Zabawne, że dżemy bez cukru, beż żel-fiksów i innych cudów mają o wiele lepszą konsystencję od tych z cukrami żelującymi.

A dzisiaj dalszy ciąg nauki. Marzę o porządnym biegu po tym wszystkim, ale raczej nic z tego - najpierw muszę dobrze oczyścić nos (jak tego nie zrobię góra 3 razy to już jestem chora, serio. A ostatnio w ogóle tego nie robiłam, więc... pora zacząć ) i pozbyć się bólu gardła. Witaj, jesieni!







Wczorajszy dzień był okropny. Dzisiaj nie zaczęłam go lepiej, więc...
Głupia, głupia, głupia. Muszę wziąć się w garść.


sobota, 13 września 2014

239/ Sobotnie plackowanie

Nauka, nauka, nauka. Moje główne zajęcie w ten weekend. No, może jeszcze jakieś ciasto upiekę 
Obym zdążyła ze wszystkim.
Marzy mi się dobre rozciąganie. Na koniec dnia sesja jogi na odprężenie? Bardzo prawdopodobne.
Dzisiaj placki, bo dawno ich nie było.



Żytnie pełnoziarniste piernikowe (ze sporą ilością cynamonu) placki z cukinii, jabłek i marchewek podane z domowymi dżemami
Rye wholegrain ginger pancakes with zucchini, apples and carrots served with home-made jams



Oczywiście zjadłam ich więcej, po prostu w większości było to jedzenie na bieżąco, z patelni.

piątek, 12 września 2014

235-238/ Tydzień wanilii

Witam po długiej-krótkiej przerwie. Na zakończenie tygodnia (trochę męczącego) przygotowałam sobie pieczone śniadanie, a co! Czasami trzeba się dopieścić :) Jednak muszę trochę z tymi pieczonymi delicjami przystopować, bo nie chcę marnować prądu - piekarnik przecież nie za darmo działa.






Waniliowy wypiek z kaszy jęczmiennej z makiem nadziany domowym dżemem aroniowo-śliwkowym (bez cukru) ze śliwkami i kruszonką 
Vanilla single-serving barley cake with poppy seeds, home-made sugar free jam, plums and crumble

A co robiłam, gdy mnie nie było? 
Nauka, nauka, nauka. Przeplatana bieganiem i rozciąganiem (chociaż zdarzało się, że i na to czasu nie mogłam znaleźć) oraz oczywiście (bo jakże inaczej) jedzeniem!


Kasza jaglana na mleku sojowym gotowana z laską cynamonu, jabłkiem, cukinią; podana z gorzką czekoladą
Cinnamon millet porridge with soy milk, apple and zucchini served with dark chocolate


***



Karobowo-waniliowy pudding na zimno z kaszki kukurydzianej ze śliwkami
Carob- vanilla corn pudding with plums

+ kilka placków z cukinii z domowymi dżemami. 
Porcja kaszki była dość mała i postanowiłam jeszcze coś zjeść...  Poprzedni dzień był dość kiepski. Nie ma to jak rozmowy koleżanek o jedzeniu, dietach i zaburzeniach (tu akurat było czyste wyśmiewanie się, ale to szczegół...)

***


Karobowa owsianka na mleku sojowym ze śliwkami, domowym dżemem aroniowo-śliwkowym bez cukru (jeszcze z gara ;p)i waniliowym deserkiem sojowym


Jak to było z tym waniliowym deserkiem? Tyle razy patrzyłam na nie w sklepie, myśląc sobie o świństwach, jakie może w sobie skrywać... Tyle razy zastanawiałam się, jak okropnie słodki pewnie jest. Kupiłam go! Nadal bałam się tego, że pewnie ma dużo cukru i jakichś barwników, sztucznych aromatów, jest niezdrowy itd. Zdecydowałam więc, że etykietkę przeczytam dopiero PO zjedzeniu. No cóż... nie do końca się udało, po prostu... musiałam ją przeczytać, więc zrobiłam to na krótko przed jedzeniem i.... okazało się, że skład jest zaskakująco dobry. Naturalne składniki, ziarenka wanilii, żadnych podejrzanych zagęszczaczy... Był co prawda cukier, ale trzcinowy i... do niego też muszę się przyzwyczajać.

***

Drugi tydzień szkoły, a za mną już sprawdzian, kartkówki, odpytywanie... przede mną jeszcze eseje, prezentacje, recytacje, kartkówki...
Jednak to nie znaczy, że przez to całe szkolne zamieszanie nie zaglądałam/nie będę zaglądać do Was. Będę starała się dodawać wpisy i czytać, co tam u Was słychać (nawet jeśli nie zostawię po sobie komentarza). Podczas nauki na sprawdzian z biologii (witaminki, układ pokarmowy - mój konik!) załamałam się tym, co przeczytałam w moim podręczniku. "Można jeść warzywa i owoce 2-3 razy dziennie." 
Żeby trochę się odprężyć, ale kontynuować naukę, postanowiłam poczytać wpisy Iwusa (btw. dzięki nim zaczęłam jeść kasze zamiast jajka na kolacje - wcześniej zjedzenie jaglanej z duszonymi warzywami na noc było wręcz karygodne. Stop białkowym kolacjom). Doszłam do wniosku, że chciałabym go kiedyś poznać (albo "Cię", jeśli to czytasz :p). Masz nową fankę, congrats (nie, żebym wcześniej nią nie była ;p)
Może popełniłam błędy na sprawdzianie (3 ostatnie odpowiedzi strzeliłam, przyznaję się - nie było tego ani w książce, ani w internecie;p), ale... tak naprawdę to nie ma znaczenia. Przecież uczę się dla Ciebie i będę pogłębiać moją wiedzę w tym zakresie, niezależnie od tego, jaką otrzymam ocenę. Nie muszę być zawsze we wszystkim najlepsza... prawda?

W tym tygodniu było dużo małych-dużych kroczków. Jednym z nich jest dzisiejsza kolacja - na początku chciałam zjeść coś lekkiego (omlet, jajecznice?) i do tego jakąś małą porcję. Z przyzywyczajenia?
Zjadłam jednak coś, czego unikałam i unikam jak ognia. Chleb, przed którym zapierałam się rękami i nogami, gdy poznałam jego bardzo długi skład. Pseudo-pełnoziarnisty orkiszowy. Z wieloma dodatkowymi składnikami, niepotrzebnymi ulepszaczami. 
Póki co, żyję. Jest już koniec dnia, więc może nie stracę tej końcówki na myślenie o tym. 
Czasu szkoda.




poniedziałek, 8 września 2014

234/ Z cukinią i makiem pieczona

Dzisiaj ponownie gorące danie z piekarnika... No dobra, może nie gorące, ale przynajmniej ciepłe, bo odgrzewane. Tym razem kasza jaglana i muszę przyznać, że smakowała mi bardziej niż wczorajsza owsianka - to głównie dlatego, że jestem wielbicielką tej kaszy i mogłabym ją jeść non stop :D

Czy odmówienie sobie czekolady do śniadania, bo 'tak codziennie to nie zdrowo' to krok do tyłu czy zatrzymanie w miejscu? Myślenie włączyło się wczoraj wieczorem i dopiero rano podczas odgrzewania zorientowałam się, że te myśli znowu wzięły nade mną przewagę. Nawet nie wiem kiedy... 
Jednak może to, że zaczęłam pić do posiłków (wcześniej to było bardzo okazjonalne i rzadkie - piłam tylko, gdy picie było częścią posiłku, nie dodatkiem) - dzisiaj zielona herbata liściasta z miętą (domowa mieszanka c:) to zrównoważy?


Pieczona jaglanka bananowo-waniliowa z cukinią i makiem
Baked vanilla banana millet porridge with zucchini and poppy seeds

niedziela, 7 września 2014

233/ Pieczona w dwóch smakach

Na niedzielny poranek zaplanowałam pieczoną owsiankę. Dawno jej tutaj nie było, a był taki okres, że jadłam ją codziennie w różnych wariacjach (intensywna akcja "T"). Oznacza to, że zdecydowanie warto spróbować śniadaniowej królowej w takiej wersji. Zwłaszcza, że można przygotować ją wieczorem - duża oszczędność czasu w dni szkolne. Dzisiaj jednak upieczona na świeżo, rano. Zjedzona gorąca i parująca, ze smakiem, no bo jak to inaczej, gdy tyle w niej różnych smaków? Idealne rozpoczęcie dnia :)



Bananowo-cukiniowa pieczona owsianka w dwóch smakach (czekoladowa z makiem i waniliowa z mąką kokosową) z 1 dużą kostką gorzkiej czekolady; zielona herbata z wanilią
Banana-zucchini baked oatmeal (chocolate with poppy seeds & vanilla-coconut) with dark chocolate 

5 łyżek płatków owsianych górskich
1/4 mleka sojowego naturalnego (u mnie trochę rozcieńczone z wodą)
1 nieduże jajko od szczęśliwej kurki
kakao, mak do smaku 
1 łyżka budyniu waniliowego w proszku
 mąka/wiórki kokosowe
1 średniej wielkości banan
ok. 10 cm kawałek cukinii giganta
soda oczyszczona - niecałe 1/2 płaskiej łyżeczki

Płatki zalewamy napojem i odstawiamy na noc do lodówki.
Rano rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni C i przystępujemy do robienia owsianki : płatki mieszamy z jajkiem, rozgniecionym bananem i cukinią (obraną i startą na tarce o dużych oczkach) oraz sodą oczyszczoną. Masę dzielimy na dwie równe części: do jednej dodajemy proszek budyniowy i mąkę kokosową/wiórki, a do drugiej kakao i mak. Obie masy przekładamy do jednego żaroodpornego naczynka i zapiekamy przez 15 minut.



Wstałam rano, jak zwykle, ale zdecydowałam jeszcze poleżeć i ponownie zasnęłam. Obudziłam się później niż miałam w zamiarze i owsianki miałam już nie zapiekać, bo takie pracochłonne i zajmujące dużo czasu śniadanie 'zniszczyłoby' mój plan posiłków. Ale hej! Jest niedziela, jak zjem śniadanie trochę później nic się nie stanie, tak? Małe kroki do przodu trzeba robić, więc... wyłączamy myślenie. "To" myślenie.








sobota, 6 września 2014

232/ Racuchy, racuszki

Dziś w dalszym ciągu drożdżowo - tym razem racuchy! Zdecydowałam się dać im kolejną szansę, bo ostatnim razem okazały się... hmm... być niezjadliwe. Żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo tego, że nie wyjdą - do pierwszych użyłam większej ilości oleju. Potem poszło już z górki :)










Kakaowe racuchy kukurydziane z makiem i gruszką, podane z domowymi powidłami śliwkowymi
Cocoa corn yeast pancakes with poppy seeds, pear and home-made plum jam




Dobre wyszły, ale chyba nic nie przebije smaku racuchów mojego taty(!) - cudnych grubasków (a na zwykłym proszku, nie na drożdżach!) nadzianych jabłkiem i cynamonem. Może kiedyś uda mi się odtworzyć ten smak.

Muszę wziąć się w garść, wiem... Ciągle to powtarzam, ale... nie jest łatwo. Ale nikt nie powiedział, że tak będzie. Słyszałam, że wręcz przeciwnie i to prawda. To moja wina i muszę to naprawić na tyle, ile jest to możliwe. Zatrzymać, zostawić za sobą. 
Małymi kroczkami? Czy tak jest efektywnie? 
Teraz, gdy zaczęła się szkoła, jest jeszcze trudniej. Zmieniony plan dnia, różne komentarze...
Ale są też plusy - mniej czasu na zbędne rozmyślania.

Dziękuję.