czwartek, 4 września 2014

230/ Drożdżowa czekośliwka




Dzisiaj moja pierwsza (nie do końca) jednoporcjowa drożdżówka! I to nie byle jaka! Czekoladowa z kruszonką :D Dla mnie ze śliwkami, a dla taty z truskawkami :) Jeśli mam być szczera, to nie oczekiwałam, że się uda - tak jak w przypadku gofrów, przepis sobie wymyśliłam i był totalnym eksperymentem. Bardzo dobrym, muszę przyznać. Pysznym! :D Dlaczego tak rzadko (jeśli w ogóle) dodaje się do drożdżowego kakao?




Kukurydziana drożdżówka tylko dla mnie z domowymi powidłami śliwkowymi, śliwką i kukurydzianą kruszonką, kawa orkiszowa z mlekiem kozim
Single serving corn bun with home-made plum jam, plum and corn crumble, spelt cofee with goat's milk

3/4 wody/mleka:
1/2 szklanki mleka roślinnego (u mnie sojowe czekoladowe)
1/4 szklanki wody
8g świeżych drożdży
1 łyżka oleju rzepakowego
1 szklanka mąki kukurydzianej
1 duża łyżka kakao lub więcej
cukier trzcinowy (tyle, by drożdże zaczęły pracować - szczypta wystarczy)
1 jajko

3 łyżeczki masła
3 łyżeczki mąki kukurydzianej
4 łyżeczki ksylitolu



Mleko i wodę podgrzewamy, aby były ciepłe, ale nie gorące. Rozpuszczamy drożdże z cukrem, odstawiamy na chwilę i czekamy, aż drożdże zaczną pracować (do zapienienia).
Przesiewamy mąkę i kakao, łączymy z jajkiem i olejem. Następnie, nie przerywając mieszania - powoli wlewamy mleko z rozpuszczonymi drożdżami. Dokładnie mieszamy łyżką i odstawiamy na ok. 25 minut do wyrośnięcia pod przykryciem. W tym czasie łączymy składniki kruszonki. Przygotowujemy dwa naczynka i wypełniamy je w następujący sposób: Część masy przekładamy do kokilki, następnie nakładamy konfiturę, przykrywamy ciastem, układamy śliwki, posypujemy kruszonką.  Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni C ok 27 minut.









Wczoraj wieczorem zauważyłam, że nie mam chleba. Mama odparła, że jest - moja siostra kupiła biały, jakiś pszenno-żytni. Nie chciałam go jeść, bo po prostu... nie. Nie smakuje mi już i nie chcę. Powiedziała, że mam jakąś fobię i chyba trzeba mnie zaprowadzić do lekarza... 
Nie wiem, czy żartowała, ale zabolało...

19 komentarzy:

  1. kakaowa drożdżówka - to jest dopiero myśl!
    pytanie, czy rzeczywiście Ci nie smakuje czy się go boisz..

    OdpowiedzUsuń
  2. ale boska ta drożdżówka <3
    Nic się nie stanie jak się od czasu do czasu zje się białe pieczywo, wiadomo nie jest takie zdrowe jak razowe ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba jednak masz fobię. Ty sobie tylko wmawiasz, że ci nie smakuje. Przecież przed tym wszystkim na pewno zajadałaś się takim chlebem i nie robiło ci to znaczenia. Zastanów się nad tym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepis idealny dla mnie, wczoraj tak myślałam co jeszcze mogę zrobić z mąki kukurydzianej a tu dzisiaj taka niespodzianka i jednoporcjowa, takie najlepsze bo zje się na świeżo :D
    Co do chleba, musisz sama sobie zadać pytanie, czy to Twoje zdanie, czy to choroba podpowiada co innego ..

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda fantastycznie, coś czuję że szybko powtórzysz ten wypiek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też kombinowałam z drożdżami! Twoja drożdżówka wyszła świetnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z taką kruszonką drożdżowe najlepsze! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. O, zgrałyśmy się dziś z czekośliwką! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. kupiłaś mnie tą drożdżówką, i jescze te ślwiki, które kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Drożdżówka :33 czy lubiłaś go przed chorobą? Przecież nie ma w nim chemii, tylko mąka, zakwas...

    OdpowiedzUsuń
  11. na serio sama wyczarowałaś takie cudo? masz talent, naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie, do drożdży rzadko kiedy kakao się dodaje. Mogłabyś zrobić jeszcze trzecią, dla mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Prawda, rzadko kakao się do drożdży dodaje. Egoistyczna drożdżówka? Podoba mi się! :DD
    Tak jak powyżej dziewczyny pisały, musisz się zastanowić czy naprawdę nie lubisz tego chleba czy wmówiłaś to sobie, bo boisz się, że to biała mąka, tucząca itp. Pszenno-żytni chleb to nie jest jakieś zło, od którego trzeba się trzymać z daleka, naprawdę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. jejku, podziwiam cię, moje "większe eksperymenty" prawie zawsze kończą się czymś niejadalnym albo....zakalcem! :D
    ty moja sojuszniczko z nabiałem kozim! :D
    no tak, nie ma się co dziwić ,że te słowa zabolały...
    podpisuję się pod słowami wszystkich powyżej w tej sprawie...

    OdpowiedzUsuń

Śmiało wyraź swoje zdanie! Każdy Twoje słowo się liczy :)