O mnie



7 komentarzy:

  1. Ja też walczę, tylko, że ja byłam w szpitalu :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy być silne, wytrwałe i na pewno nam się uda!

      Usuń
  2. Historia niezła, naprawdę. Wiesz, nawet nie przypuszczałem, że aż taką wagę osiągnęłaś. Bardzo współczuję, chociaż doskonale wiem, co przeżywałaś i dalej przeżywasz.
    I ja też teraz niezbyt dobrze znoszę towarzystwo osób nadzwyczaj chudych - zastanawiam się jak można się doprowadzić do takiego stanu. Walczysz i wygrasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wprost niewiarygodne, że sami możemy siebie tak skrzywdzić...
      Dziękuję :)

      Usuń
  3. Wyniszczanie własnego ciała jest po prostu bez sensu. Im wcześniej człowiek sobie to uświadomi, tym lepiej. To nie jest tak, że można się głodzić przez lata, nagle cudownie ozdrowieć i wszystko będzie cacy. Nie. Nasz organizm przypomina maszynę. Pewne zmiany zachodzące w ciele (w tym w mózgu) są nieodwracalne. czasami okazuje się za późno i pewne dolegliwości zostaja na zawsze m.in. skłonność do depresji, mocne (nieuzasadnione) zmęczenie, większa zapadalność na choroby cywilizacyjne. prawidłowa masa ciała niekoniecznie jest w tym wypadku wyznacznikiem. dużo zależy od tego, ile trwał okres skrajnego wyniszczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, zdaję sobie z tego sprawę. Jak już wyżej napisałam - walczę, by znowu w to nie wpaść. Gdy uświadomiłam sobie, że dzieje się ze mną coś nie do końca dobrego, na początku ignorowałam to i pozwalałam temu się dziać. Teraz się przeciwstawiam, ja sama przeciw sobie. Teraz zorientowałam się, że trwa to już jakieś niecałe 2 lata. Z czego od września staram się coś z tym zrobić, mam sprzeczne myśli. Mam nadzieję, że tą walkę uda mi się wygrać. W końcu to chyba ta najważniejsza.

      Usuń
  4. Ja swoją głodówkową dietę skończyłam 14 lutego. Ah te daty..

    OdpowiedzUsuń

Śmiało wyraź swoje zdanie! Każdy Twoje słowo się liczy :)